Malowanie przez fałszowanie, a fałszerze praktycznie bezkarni
Fałszuje się praktycznie wszystkich twórców. Od autorów najwybitniejszych po drugorzędnych. Niedawno przydarzyło się to laureatowi Paszportu POLITYKI.
Pastel Stasysa Eidrigeviciusa „Głowa niebieska” (z lewej fałszywa kopia, z prawej oryginał).
Polityka

Pastel Stasysa Eidrigeviciusa „Głowa niebieska” (z lewej fałszywa kopia, z prawej oryginał).

Niedawno, w jednym z warszawskich domów aukcyjnych sprzedano na licytacji za 6500 zł pastel Stasysa Eidrigevičiusa „Głowa niebieska”. Niestety miał pecha kupujący (dom aukcyjny? sprzedający?), albowiem sam twórca dość uważnie śledzi obecność swych prac na rynku sztuki i natychmiast odkrył, że to nie jego działo, ale dość prymitywny falsyfikat. Mało tego. Odnalazł w domowym archiwum fotografię oryginalnego obrazu, dzięki czemu możemy sobie porównać artystyczną jakość oryginału i podróbki, a przy okazji zadumać się nad faktem, że eksperci aukcyjni przygotowujący aukcję nie nabrali żadnych podejrzeń.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną