Dyktatorzy literackiej mody

Głębokie mody
Dziś mody literackie dyktują nam anglosaskie listy bestsellerów, ale po wojnie bywaliśmy pod wpływem kultury francuskiej czy iberoamerykańskiej, a peerelowskie upodobania czytelników zmieniali pojedynczy tłumacze.
Piotr Socha/Polityka

Skończyłem Nesbø. Co teraz? Może „Szczygieł” Tartt albo „Moja walka” Knausgårda? – tak samo może się zastanawiać dziś Polak, Amerykanin czy Niemiec w drodze na plażę. Uczestniczymy w globalnym rynku bestsellerów. Ostatnią światową modą literacką były (i są nadal) skandynawskie kryminały („50 twarzy Greya” uznajmy raczej za fenomen pozaliteracki), za to co sezon pojawiają się nowe nazwiska.

„Wszędzie tylko chwilowe mody: tu Lévi-Strauss, tam Sołżenicyn.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj