Zakopane kontra Sopot: kulturalny pojedynek

Turniej miast
Zakopane zawsze uchodziło za kurort podszyty kulturą elitarną, Sopot – kulturą plebejską. Dziś role zdają się odwracać. Ostatnie konflikty w obu miastach tę zmianę tylko potwierdzają.
Słynne sopockie molo
Adam Warżawa/PAP

Słynne sopockie molo

Zakopiańskie Krupówki
Grzegorz Momot/PAP

Zakopiańskie Krupówki

Czesław Niemen na IX Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, 1969 r.
Jerzy Michalski/Forum

Czesław Niemen na IX Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie, 1969 r.

Henryk Sienkiewicz z córką Jadwigą i synem Henrykiem w Zakopanem, 1896 r.
Muzeum Literatury/EAST NEWS

Henryk Sienkiewicz z córką Jadwigą i synem Henrykiem w Zakopanem, 1896 r.

Zacznijmy od prezentacji bohaterów kulturalnego pojedynku. „Stolica Tatr” (27 tys. mieszkańców) jest wprawdzie nieco mniejsza od „Perły Bałtyku” (37 tys.), ale nadrabia liczbą wchłanianych rocznie turystów (3 mln wobec 2 mln). Ma łatwiej, bo nad morzem pełen sezon trwa tylko trzy–cztery miesiące, a w górach co najmniej dwa razy dłużej. Jako uzdrowiska oba miasta debiutowały w XIX w. (Sopot w 1823 r., Zakopane w 1886 r.), ale prawa miejskie nabyły dopiero w XX w. (1901 i 1933 r.). Nad morzem na spacerowiczów czeka Monciak, a na spragnionych widoków – słynne molo. W górach są to odpowiednio Krupówki i Gubałówka. I na tym zasadniczo kończą się podobieństwa.

Zakopane to bowiem zacna historia wielkiej kultury. To tu regularnie bywali i przemieszkiwali Henryk Sienkiewicz i Stefan Żeromski, słowem pisanym utrwalali sławę miejsca Jan Kasprowicz i Kazimierz Przerwa-Tetmajer, a kompozycjami – Mieczysław Karłowicz, Karol Szymanowski i Wojciech Kilar. Rzecznikami Zakopanego i okolic w sztuce stali się Leon Wyczółkowski i Wojciech Weiss. Stanisław Witkiewicz wymyślił nawet i upowszechnił architektoniczny styl zwany zakopiańskim. I każdy szanujący się twórca, zarówno przed wojną, jak i po 1945 r., musiał zameldować się tu raz na jakiś czas. Wprawdzie w tle cały czas błyszczały parzenice, hulały kierpce i przygrywały dudy, ale oba światy, kultury wysokiej i ludowej, sobie wzajem nie wadziły, a niekiedy nawet sprawnie się uzupełniały.

Włączony do Polski po drugiej wojnie światowej Sopot tak bogatą kulturalną przeszłością pochwalić się nie może. Jedynie tzw. szkoła sopocka w sztuce wyraźnie zaznaczyła w latach 50. XX w. swą stylistyczną odrębność i względną odporność na socrealistyczne ukąszenie. Za to przez długie dziesięciolecia miasto stanowiło najważniejszy, obok Opola, adres na mapie rozrywki lekkiej, łatwej i przyjemnej. A to za sprawą Międzynarodowego Festiwalu Piosenki, który od 1964 r. organizowany był w tutejszej Operze Leśnej (Niemcy przed wojną wystawiali tam spektakle operowe). Impreza, hojnie finansowana przez TVP, w latach 70. stała się symbolem naszych tyleż wielkomocarstwowych, co całkowicie iluzorycznych ambicji estradowych.

Trzeba też pamiętać, że poza szlachetną historyczno-artystyczną patyną Zakopane to i dziś podhalański pępek świata, a w promieniu kilkudziesięciu kilometrów trudno znaleźć miasto, które mogłoby rywalizować z nim pod jakimkolwiek względem. Każdy chce tu zaznaczyć swą obecność i może dlatego najważniejsze instytucje kulturalne miasta… nie należą do miasta. Teatr im. Witkacego oraz najstarsze (założone w 1888 r.) okręgowe muzeum w Polsce, słynne Muzeum Zakopiańskie ze swymi kilkoma filiami, są zarządzane przez władze wojewódzkie. Z kolei Atma to własność Muzeum Narodowego w Krakowie. Na utrzymaniu Zakopanego pozostaje jedynie Galeria Miejska, także najstarsza tego typu placówka w kraju (powstała w 1911 r.).

Sopot to zupełnie inna bajka. Wciśnięty między potężny i bogaty Gdańsk oraz ambitną Gdynię, zawsze musiał się mocno rozpychać, by zostać zauważony na kulturalnej mapie Polski, a choćby i Pomorza. Sam musi dbać o kulturę, bo jedyną instytucją utrzymywaną z budżetu wojewody jest Scena Kameralna Teatru Wybrzeże. Póki kwitł Międzynarodowy Festiwal Piosenki, nie było z tym problemu; sława przychodziła sama. Kiedy jednak impreza podupadła, trzeba było nadganiać i szukać sobie nowej tożsamości kulturalnej. I to z własnych funduszy. Nic dziwnego, że nakłady na kulturę w Sopocie są aż trzykrotnie wyższe niż w Zakopanem.

Remis w kulturze

W rywalizacji obu miast w kategorii instytucje kultury wypadałoby ogłosić remis, choć w przypadku stolicy Tatr najmniejsza w tym zasługa władz miasta. Teatr Witkacego ma kilka scen, bogaty program, acz artystycznie stał się zakładnikiem własnej sławy sprzed 30 lat. Z kolei sopocki Teatr na Plaży łączy dawną scenę im. Osieckiej z prowadzoną mądrze działalnością impresaryjną, a miłośnicy teatru tradycyjnego zawsze mogą wybrać Scenę Kameralną. Muzeum Tatrzańskie o kilka długości i pod każdym względem (infrastruktura, zbiory, aktywność) bije Muzeum Miasta Sopotu. Za to Państwowa Galeria Sztuki (PGS) w Sopocie o kilka długości wyprzedza zakopiańską Galerię Miejską. Zatem remis. Poza tym oba miasta mają własne orkiestry (Tatrzańska Orkiestra Klimatyczna i Polska Filharmonia Kameralna), choć ta nadmorska, kierowana przez Wojciecha Rajskiego, wydaje się oferować wyższą jakość artystyczną. Siedziby praktycznie wszystkich instytucji kultury w obu miastach w ostatnich czasach odremontowano przy znaczącym udziale funduszy UE, a nowy lokal PGS to obiekt westchnień wszystkich krajowych kuratorów, szefów galerii i artystów.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną