Kultura

Podwójny gwałt

Reż. Anne Fontaine: Życie jest najwyższą wartością

Rozmowa z francuską reżyserką Anne Fontaine, autorką głośnego już dramatu „Niewinne” z rolami polskich aktorek, m.in. Agaty Kuleszy i Joanny Kulig.
Anne Fontaine: W rozmowach o „Niewinnych” jedna kwestia powraca stale: co się stało z dziećmi urodzonymi przez zakonnice, jak ułożyły sobie życie, czy znają prawdę o swoim pochodzeniu?Anna Włoch/Aeroplan Anne Fontaine: W rozmowach o „Niewinnych” jedna kwestia powraca stale: co się stało z dziećmi urodzonymi przez zakonnice, jak ułożyły sobie życie, czy znają prawdę o swoim pochodzeniu?
Anne Fontaine – ur. w 1959 r. reżyserka, scenarzystka, aktorka. Jedna z najciekawszych artystek francuskiego kina.Fotos International/Getty Images Anne Fontaine – ur. w 1959 r. reżyserka, scenarzystka, aktorka. Jedna z najciekawszych artystek francuskiego kina.

Janusz Wróblewski: – Francuska reżyserka, autorka „Coco Chanel”, kręci film o polskich zakonnicach. Dlaczego?
Anne Fontaine: – Historia została opisana w prywatnym dzienniku młodej francuskiej lekarki pracującej w 1945 r. w Czerwonym Krzyżu. Na Śląsku, przy granicy z Niemcami, zwróciły się do niej o pomoc polskie zakonnice. Część z nich została zgwałcona przez sowieckich żołnierzy. Niektóre zamordowano. Czternaście zaszło w ciążę. Kilka już urodziło. Bały się wyjawić prawdę władzom. Były w panice. Groziło im zamknięcie klasztoru, chciały uniknąć skandalu. Zapiski, które nigdy nie doczekały się publikacji, trafiły w ręce bratanka lekarki. On mi je przekazał. Proste zdania. Suchy zapis tego, co się wydarzyło. Na pozór beznamiętna kronika. Bez żadnej dramaturgii.

Przeżyła pani szok?
Najpierw poprosiłam jednak, żeby sprawdzono, czy to wszystko prawda. Polscy historycy byli początkowo nastawieni sceptycznie. Dopiero kiedy zaczęli grzebać w dokumentach, znaleźli się świadkowie, potwierdziły się okoliczności, daty. Takie tragedie dzieją się też współcześnie. 20 lat temu w Wietnamie poznałam zakonnice opiekujące się sierotami. W trakcie wojny z Amerykanami, żeby ratować dzieci, pokonały pieszo drogę z Hué do Sajgonu (około tysiąca kilometrów). Dzięki ich poświęceniu przeżyło 200 sierot. Nie jestem wierząca, ale poruszyła mnie ich wiara, paliwo dla ich nadziei, która stanowi istotę przesłania „Niewinnych”.

Nie wszystkie polskie zakonnice wytrzymały presję. Dla wielu nadziei nie było.
Gwałt jest dość powszechnie stosowaną bronią wojenną w celu zastraszenia ludności cywilnej. Gwałt na zakonnicach jest zbrodnią podwójnie okrutną. Dotyka je jako kobiety. Ale jest też gwałtem na ich wierze. Zakonnice są dziewicami, które ofiarowały swoje życie Bogu. Po pokazie „Niewinnych” w Watykanie jeden z biskupów mający bliski kontakt z Franciszkiem wyznał, że papież czuł się bardzo poruszony także z tego względu, że identyczne akty bestialstwa mają miejsce w naszych czasach m.in. na Haiti i w Afryce. Nie zatajając także win i zbrodni matki przełożonej, nasz film może pełnić funkcję terapeutyczną. Ten aspekt wielowymiarowości odpowiedzialności był dla mnie szalenie istotny. Zamiatanie pod dywan faktów, udawanie, że tak się nie dzieje, jest zdecydowanie gorszym rozwiązaniem.

Napisanie na podstawie suchych notatek pełnometrażowego scenariusza wymagało delikatności i sporej wyobraźni. Co sprawiało największą trudność?
Benedyktynki to zakon kontemplacyjny o stosunkowo ostrej regule zakonnej. Mniszki nie mogą się kontaktować z nikim z zewnątrz. Żyją według surowych zasad. Dramaturgia filmu została zbudowana wokół transgresji. Przekroczeniem było już opuszczenie murów klasztoru, próba poszukania pomocy u obcych. Potem konieczność przeprowadzenia badań ginekologicznych, kontakt z mężczyzną-lekarzem żydowskiego pochodzenia, sprzeciw wobec poleceń matki przełożonej. Kolejne etapy tej transgresji prowadzą do poszerzenia granic wolności.

Upraszczając – ateizmowi kultury Zachodu przeciwstawia pani ciemnotę katolickiej Polski. Dodatkowo żydowski lekarz, zarzucając Polakom antysemityzm, stwierdza, że na całe zło, które spadło na nasz kraj w czasie okupacji, sami sobie zasłużyliśmy. Uważa pani, że to sprawiedliwa ocena?
Jest to wyłącznie punkt widzenia lekarza. Cyniczny, podyktowany osobistymi doświadczeniami. Jego rodzina zginęła w obozie koncentracyjnym. Najlepszemu przyjacielowi, któremu udało się uciec z warszawskiego getta, nie okazano pomocy. Podobnych tragedii było więcej. Nie stanowią one jednak sedna filmu. Raczej margines. „Niewinne” realizowałam w Polsce, produkcję wspierał PISF. Wiem, że jesteście teraz bardziej wyczuleni na krytykę, ale w żadnym stopniu nie świadczy to, że film jest antypolski.

Pytam, bo w kraju ciągnie się żenująca debata oskarżająca „Idę” o antypolskość, a pani film wkracza na to samo zaminowane pole. Polsko-żydowskie rozrachunki, wojna, zakonnice, katolicyzm, w dodatku grają te same aktorki: Agata Kulesza i Joanna Kulig.
Scenariusz „Niewinnych” powstał, jeszcze zanim Paweł Pawlikowski rozpoczął zdjęcia do swojego filmu, więc nie ma mowy o jakimś zapożyczeniu. „Idę” obejrzałam dopiero niedawno. Bardzo mi się podobała. Szczególnie od strony formalnej. Mój film nie jest czarno-biały, ma inną estetykę, nie jest tak wystylizowany. Konflikt nie polega na tym, że bohaterki opuszczają zakon i zderzają się ze światem, tylko odwrotnie. To rzeczywistość zakłóca czy też niszczy ich enklawę i one muszą dokonać trudnych wyborów.

Jeśli chodzi o aktorki, to oczywiście byłam pod wrażeniem wybitnej kreacji Agaty Kuleszy w „Idzie”, sądziłam jednak, że jest zbyt młoda i jako 42-letnia kobieta nie pasuje do roli wiekowej matki przełożonej. Po przeczytaniu scenariusza to ona naciskała, by zrobić z nią zdjęcia próbne. Wtedy dopiero zobaczyłam, że ma bardzo plastyczną twarz, z jaką łatwością, bez użycia makijażu potrafi się przeobrazić w surową, apodyktyczną nadzorczynię. Nie mówiła słowa po francusku, ale szybko zdołałyśmy się porozumieć. Natomiast Joannę Kulig pamiętałam ze „Sponsoringu”, gdzie u boku Juliette Binoche zagrała wyzwoloną, pozbawioną kompleksów prostytutkę. Kogoś tak seksownego potrzebowałam do roli zakonnicy Ireny – pełnej energii dziewczyny, która odkrywa prawdę o sobie.

Agata Buzek w roli mistrzyni nowicjatu też jest świetnie obsadzona.
Zobaczyłam ją w jakimś amerykańskim filmie, w którym płynnie mówiła po angielsku. To znakomita aktorka, wielkie wrażenie zrobiła na mnie jej uduchowiona twarz. Dlatego się nią zainteresowałam. Resztę ośmioosobowego zespołu grającego zakonnice zdołałam zebrać po wielomiesięcznych poszukiwaniach. To one miały tworzyć klimat filmu, musiały się różnić temperamentami, osobowościami, wyglądem. Problem polegał na nadmiarze wyboru. Macie tak wiele utalentowanych młodych aktorek, że do ostatniej chwili wahałam się, na kogo się zdecydować.

W „Niewinnych” wyczuwa się pewien chłód, dystans. Nie kusiło panią, by pójść w kierunku mistyki „Matki Joanny od Aniołów”?
Tego rodzaju symbolika jest mi obca. Zależało mi na realizmie. Na jak największej bliskości. Kamera skupiona na oczach, dłoniach, skórze. Żeby widz przenikał do wnętrza bohaterek, mógł niemal dotknąć ich tajemnicy ukrytej pod habitami. Z drugiej strony ogólne ujęcia lasu, pól, przestrzeni zakonu tworzą kontrast, jak w malarstwie Georges’a de La Toura. Specjalnie pod tym kątem przestudiowaliśmy jego twórczość, szczególnie portrety Madonny z Dzieciątkiem. Interesowało nas wykorzystanie światła jako elementu budowania nadziei. Chcieliśmy delikatnie nawiązać do tej tradycji, wizualnie głębiej wyrazić temat filmu.

Wydaje mi się, że głównym tematem nie jest nadzieja, tylko przeciwstawienie ślepej, dogmatycznej wierze czystej racjonalności, humanizmu spod znaku Camusa.
Najważniejszym pytaniem było dla mnie, w co się wierzy? Czym jest religijność człowieka? W jakiego boga się wierzy? Mimo iż rzecz dotyczy katolicyzmu, jestem przekonana, że odnajdą się w tym filmie również protestanci, Żydzi, ateiści, komuniści – wszyscy, którzy wyznają jakąś wielką ideę oraz stojące za nią wartości. Staram się też powiedzieć coś o wrażliwości, o drodze prowadzącej do odkrycia w sobie prawdziwych emocji bez popadania w sentymentalizm.

Określając siebie jako ateistkę, paradoksalnie w sporze o aborcję staje pani po stronie Kościoła: najważniejsze jest życie. Nieważne, że dziecko zostało poczęte w wyniku gwałtu. Należy je urodzić i wychować.
W tym konkretnym przypadku tak właśnie uważam. Według Kościoła życie jest najwyższą wartością i trzeba je chronić. Gdy problem dotyka zgwałconych zakonnic, również należy zastosować tę regułę, a nie udawać, że to wyjątek. Zamiast skazywać na śmierć noworodki, można je oddać do adopcji lub wychować. W różnych krajach w rozmowach o „Niewinnych” jedna kwestia powraca stale: co się stało z dziećmi urodzonymi przez zakonnice, jak sobie ułożyły życie, czy znają prawdę o swoim pochodzeniu? Nie wiem, czy w Polsce ktoś to opisał, osobiście nie znam ich losów. Jedno mogę powiedzieć: cieszę się, że na skutek laicko-religijnego sojuszu (interwencji) część z nich przeżyła. W tym upatruję nadziei. Podobnie zresztą jak bohaterka, francuska lekarka, która wkrótce po zakończeniu wojny zginęła w wypadku samochodowym.

Tak jak ona jest pani idealistką?
To tylko jedna z opcji. Co mam powiedzieć o dzieciach krzywdzonych przez biologicznych rodziców, którzy ich życie zamieniają w koszmar? Piękne jest to, że wybierając jakąś drogę, nie jesteśmy w stanie przewidzieć do końca konsekwencji. Nawet jeśli rodzice biją albo ich brakuje, nawet jeśli ktoś urodził się w wyniku gwałtu – wszystko jest możliwe. Nie należy się poddawać. Walka nigdy nie jest przegrana.

rozmawiał Janusz Wróblewski

***

Anne Fontaine – ur. w 1959 r. reżyserka, scenarzystka, aktorka. Jedna z najciekawszych artystek francuskiego kina. Świetnie czuje się w kinie gatunków, jak również w odważnych obyczajowo dramatach. Jej filmy koncentrują się na świecie kobiet – analizie ich złożonych motywacji, odkrywaniu namiętności, fascynacji i tajemnic. Urodzona w Luksemburgu w rodzinie inteligenckiej (ojciec profesor muzyki, matka malarka), dzieciństwo spędziła w Portugalii, marząc o karierze tanecznej. Jej mistrzem jest Eric Rohmer. Wyreżyserowała kilkanaście filmów fabularnych. Najgłośniejsze to „Idealne matki” (2013 r.) z Naomi Watts i Robin Wright, „Coco Chanel” (2009 r.) z Audrey Tautou, „Dziewczyna z Monako” (2008 r.) z Fabrice Luchini.

Polityka 11.2016 (3050) z dnia 08.03.2016; Kultura; s. 84
Oryginalny tytuł tekstu: "Podwójny gwałt"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rzeź ptaków

Co roku myśliwi zabijają około 200 tys. ptaków. Wyłącznie dla własnej rozrywki. Żadnych innych powodów polowania na ptaki nie ma.

Joanna Podgórska
05.12.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną