Latynoska diwa Susana Baca w Polsce

Pani minister śpiewa
Do Warszawy przyjedzie wielka latynoska diwa Susana Baca. Jej muzyka jest trochę jak kuchnia peruwiańska: wpływy zewsząd, a smak oryginalny.
Wspólnota niedoli czarnoskórych i rdzennych mieszkańców Ameryki wraca w pieśniach dońi Susany jak refren.
Al Pereira/WireImage/Getty Images

Wspólnota niedoli czarnoskórych i rdzennych mieszkańców Ameryki wraca w pieśniach dońi Susany jak refren.

Zaczyna się od melancholijnej introdukcji skrzypcowej. To triste, w wolnym tłumaczeniu „smuteczek”, gatunek ludowej muzyki andyjskiej. Po kilkunastu taktach wkracza gitara. Energicznie, ze szczyptą flamenco. Usta milczą, dusza śpiewa, ciało budzi się i chce podskakiwać.

Partia skrzypiec zmienia teraz charakter, zaczyna przekomarzać się z gitarą, kto skoczniej, kto szerzej się uśmiechnie. To tondero, taniec czarnoskórych niewolników z Peru. Gdy autochtoni i Afrykańczycy pracowali niewolniczo na plantacjach bawełny i trzciny cukrowej, ci drudzy przebijali smuteczki górali radosnym tonderem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj