Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Gloria w Gori

Imponujący monumentalny budynek wielkości dworca pełny był zwiedzających...

Do podjęcia tego tematu zachęcił mnie konflikt wokół kształtu Muzeum II Wojny Światowej oraz fakt, że nie wszystkich jeszcze historyków przekonały argumenty o pozytywnym wpływie wojny na młodzież.

Oczywiście można wciąż tracić czas na próby przekonywania drugiej strony. Argumentować, że my, Polacy, w kraju i za granicą, jesteśmy znani z tego, że ciągle na wszystko narzekamy, a już najbardziej na prezydenta, na rząd, na panią premier. I dlatego narzekamy też na wojny. To logiczne. Ale na szczęście, jak przyjdzie co do czego, to jesteśmy zadowoleni. Wiele razy dawaliśmy temu wyraz.

Przecież nie wszystkie ludzkie potrzeby są uświadomione. Z tym zgodzą się nawet przeciwnicy wojny. I temu powinno służyć Muzeum II Wojny Światowej – żeby uświadamiać i rozbudzać zepchnięte często do głębokiej podświadomości potrzeby wojenne. No, ale po co wciąż argumentować, skoro wiadomo, że żaden argument jeszcze nikogo nie przekonał, a zwłaszcza przeciwników polityki historycznej? Kulą w płot zamiast bagnet na broń.

Warto za to poszukać pozytywnych przykładów, najlepiej na świecie. Jeśli nie wojny, to przynajmniej muzeum. Instytucji, która z powodzeniem od lat uprawia słuszną politykę historyczną na najwyższym poziomie.

Mogę polecić jedno takie miejsce.

Dwa lata temu pojechałem na festiwal literacki do Gruzji. Po trzech dniach supry w Tbilisi – jedzenia, picia i prawie niewstawania od stołu – postanowiłem się ruszyć. O dziwo, Gruzini nie polecali mi tego słynnego muzeum. Zniechęcali nawet, że to daleko, droga dojazdowa w złym stanie i takie tam. Nie posłuchałem ich.

Taksówka, skorodowana łada, jak większość tutejszych samochodów (oczywiście poza wyprzedzającymi nas co jakiś czas hummerami), nie miała przedniego zderzaka.

Polityka 5.2017 (3096) z dnia 31.01.2017; Kultura; s. 79
Reklama