„Milczenie” – najbardziej religijny film Martina Scorsese

Cud wyparcia
Martin Scorsese nakręcił być może najbardziej osobisty film w swojej karierze. „Milczenie” nie jest na pewno opowieścią dla ateistów. A czy jest arcydziełem?
Andrew Garfield jako upadły jezuita Sebastião Rodrigues
Gutek Film

Andrew Garfield jako upadły jezuita Sebastião Rodrigues

Poświęcone rozterkom, doznaniu i rozumieniu wiary niedającej się zamknąć w racjonalistycznych ludzkich kategoriach „Milczenie” w niczym nie przypomina nawiedzonych, panteistycznych symfonii Terrence’a Malicka ani brutalnych kazań Mela Gibsona. Najbliżej mu do surowej powagi dawnych obrazów Ingmara Bergmana i Roberta Bressona, gdzie też medytowano nad tajemnicą boskiej natury i wiary. Od pierwszych, wyłaniających się z mgły kadrów, aż po nieoczywisty finał Martin Scorsese prowadzi niepokojący wywód, którego celem jest przeżycie wraz z bohaterem, jezuitą Sebastião Rodriguesem, osobliwej drogi krzyżowej.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj