Wojciech Smarzowski o „Wołyniu” (cz. 3): Wszystko, co jest w filmie, naprawdę miało miejsce

Wojciech Smarzowski o „Wołyniu” (cz. 3): Wszystko, co jest w filmie, naprawdę się wydarzyło
„Wydarzenia w filmie są fikcyjne, ale o wszystkich przeczytałem albo usłyszałem” – opowiada POLITYCE Wojciech Smarzowski.
Kadr z filmu „Wołyń”
Krzysztof Wiktor/mat. pr.

Kadr z filmu „Wołyń”

Smarzowski wybrał obraz panoramiczny, świetnie fotografowany przez Piotra Sobocińskiego, w którym jednak od pewnego momentu kamera skupia się na jednej osobie. To Zosia, która teraz z dzieckiem na ręku ucieka przed koszmarem i wciąż trafia w nowy koszmar. Operator filmuje zdarzenia tak, jakby były przez nią postrzegane. Akcja zmienia się tak szybko, iż czasem trudno odgadnąć, gdzie wróg, gdzie swój. Jest na przykład scena, jedna z najbardziej dramatycznych, kiedy Polka znajduje ratunek, skrywając się w środku maszerującego niemieckiego oddziału.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną