Kultura

Nadzieja

Kawiarnia literacka

Dawno niewidziani wujostwo przypomnieli mi się w związku z ostatnim Zjazdem Partii (tej jedynie słusznej).

Mam na Podlasiu wuja jak ze szlachecko-ziemiańskiej rekonstrukcji. Mieszka w dworku umeblowanym antykami z Holandii, na ścianach wywiesił przyrządzone po szlachecku zdjęcia swoich chłopskich przodków, ma pięcioro dzieci, firmę meblarską i korwinowe poglądy. Chrzanóweczki, dzięgielóweczki i inne naleweczki to jego pasja, ale nie największa, bo przede wszystkim wuj jest myśliwym. Do myślistwa ma oczywiście ideologię, a ponieważ spalił w swoim mózgu wszystkie mosty z neuronów, jakie do niej prowadziły, nie da się jej podważyć inaczej niż operacyjnie.

Reklama

Czytaj także

Historia

Gasiłem getto. Świadectwo człowieka, który w czasie powstania w getcie pracował jako polski strażak

Któregoś dnia widziałem tak potworne wydarzenie, że prawie zemdlałem.

Janusz Ostrowski
04.11.2009
Reklama