Kawiarnia literacka

Uwolniony umysł
Miłosz pisze, że twórcy wcześniej niż inni wyczuwają nastrój swojej epoki i tego, co ma po niej nadejść.

Kiedy w lipcu przeczytałem, że na liście lektur szkolnych nie ma Czesława Miłosza, pomyślałem, że czas go wreszcie przeczytać. Wcześniej wydawał mi się niedostępny, onieśmielał chyba przez swoją wielkość.

W liceum, mimo że był obowiązkowy, nie za bardzo go czytałem. Oczywiście znałem wiersz „Campo di Fiori”, ale niewiele więcej. Chyba z powodu pomnikowego wizerunku klasyka, wieszcza i mędrca, jaki miał wtedy Miłosz. Chociaż jeszcze żył, wydawał mi się świetnie zachowaną, ale jednak skamieliną.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną