Szefem PISF został człowiek enigma. Skąd się wziął?
W branży filmowej Śmigulski nie miał jeszcze okazji zaprezentować, na co go naprawdę stać. O jego guście też niewiele wiadomo.
Protest środowiska filmowego przed siedzibą PISF
Andrzej Bogacz/Forum

Protest środowiska filmowego przed siedzibą PISF

Radosław Śmigulski
MKiDN/mat. pr.

Radosław Śmigulski

Nowym szefem PISF został mało znany filmowcom Radosław Śmigulski. Jednym głosem wygrał on rozpisany kilka tygodni temu przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego konkurs na to stanowisko. Ponieważ przewaga Śmigulskiego nie była wyraźna, jedenastoosobowa Komisja rekomendowała ministrowi Piotrowi Glińskiego również Izabelę Kiszkę-Hoflik. Poparła ją znacząca część środowiska filmowego, minister nie uwzględnił jednak woli zainteresowanych. Wzbudza to wielki niepokój, może nawet większy niż samo odwołanie w niejasnych okolicznościach Magdaleny Sroki.

Radosław Śmigulski ma wykształcenie prawnicze. Ukończył Uniwersytet Warszawski. Jest mocno zaangażowany politycznie – tworzył struktury lokalne kierowanego przez Przemysława Wiplera stowarzyszenia Republikanie, z którym identyfikują się m.in. wicepremier Jarosław Gowin oraz wiceminister kultury, odpowiedzialny za PISF Paweł Lewandowski. Śmigulski był także członkiem Zarządu Totalizatora Sportowego, w którym odpowiadał za sprzedaż, produkty i marketing. A w latach 2009–2010 dyrektorem Agencji Filmowej TVP. Niektóre źródła podają, że pracował także w IPN, i że jest człowiekiem desygnowanego na premiera Mateusza Morawieckiego.

Producent niesławnej „Kac Wawy”

W branży filmowej Śmigulski nie miał jeszcze okazji zaprezentować, na co go naprawdę stać. O jego guście też niewiele wiadomo. Jako menedżer kojarzony jest raczej słabo. Samodzielnie wyprodukował niesławną komedię „Kac Wawa”, jeden z najgorszych filmów ostatniej dekady. Figuruje również jako koproducent m.in. „Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego, ale wiązało się to z wkładem i zaangażowaniem dystrybucyjnym Syreny Films, małej firmy zajmującej się od 2011 roku rozpowszechnianiem, w której Śmigulski pełnił przez pewien czas funkcję dyrektora generalnego (nie należy jej mylić z prężnie działającą na rynku Syreną Entertainment Group, zlikwidowaną w 2003 roku).

Nikt nie wie, jak będą wyglądały rządy Śmigulskiego w PISF. Władzę otrzymał ogromną. Część decyzji dyrektor PISF ma prawo podejmować arbitralnie i jednoosobowo, bez żadnych konsultacji. Jeśli zdecyduje się na ręczne sterowanie i ideologiczną walkę ze środowiskiem, przypomną się czasy Janusza Wilhelmiego. Jeśli zachowa neutralność, tragedii nie będzie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną