Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Uliczne metamorfozy

Sztuka na polskim plakacie

Henryk Tomaszewski, Wystawa rzeźb Henry Moore’a, 1959 r. Henryk Tomaszewski, Wystawa rzeźb Henry Moore’a, 1959 r. Muzeum Plakatu w Wilanowie
Twórcy monumentalnej publikacji „Sztuka polskiego plakatu” dowodzą, że zamiast mówić o zgonie tej sztuki, lepiej dostrzec jej reinkarnację.
BOSZ

Wydawnictwo rzeczywiście robi wrażenie i można przypuszczać, że nieprędko ktoś postanowi ponownie zmierzyć się z tym tematem. 1724 ilustracje na 600 stronach! Blisko dekada pracy uznanej historyczki sztuki prof. Doroty Folgi-Januszewskiej wspartej artystyczną koncepcją wybitnego grafika (nie mylić z reżyserem o tym samym nazwisku) Lecha Majewskiego. Synteza kilku wieków owej szczególnej formy wizualnej aktywności, przez jednych uważanej za sztukę, przez innych – za formę graficznej usługi. W Polsce raczej ją nobilitowaliśmy, z dumą (nad)używając określenia „polska szkoła plakatu” jako czegoś nie tylko osobnego, ale i wybitnego.

Sztuka ulicy

Folga-Januszewska pieści nasze ego, przyznając, że faktycznie można mówić o pewnej jednorodnej i nietuzinkowej rodzimej szkole graficznej. Co ją wyróżniało? „Twórcy (…) wykształceni jako artyści niepokorni wobec zasad projektowania, dołożyli do obrazu tę tak ważną dla Polski nutę – siłę poezji” – pisze autorka. Przypominając przy okazji słowa jednego z klasyków gatunku Jana Lenicy, iż „plakat musi śpiewać”. Ale pojawiały się i opinie, że polska szkoła plakatu zrodziła się w pewnym sensie z... zapóźnienia i braku profesjonalizmu. Polscy projektanci, oddzieleni od świata żelazną kurtyną, pozbawieni wiedzy o nowoczesnym warsztacie graficznym i typograficznym, chwytali się tego, co było ich mocną, wyniesioną z malarskich studiów, stroną: faktury, barwy i kreski, ale też zabawy literą traktowaną jak obraz. A przy tym mieli szacunek dla widza, któremu oferowali erudycyjne gry, wieloznaczność, przymrużenie oka.

Rozpływającym się nad niezwykłością polskiej szkoły plakatu często umyka fakt, że jest to fenomen trwający tak naprawdę od końca lat 50. do końca 60.

Polityka 12.2018 (3153) z dnia 20.03.2018; Kultura; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Uliczne metamorfozy"
Reklama