Dlaczego bilety na wielkie koncerty są tak drogie

Cena manipulowana
Bilety na wielkie koncerty są drogie i ciągle poszukiwane. Czy główny gracz na rynku stworzył system, dzięki któremu zarabia na nich podwójnie?
Koncert Bruno Marsa.
Daniel DeSlover/Reuters/Forum

Koncert Bruno Marsa.

Nad największym dystrybutorem biletów na wydarzenia kulturalne i sportowe, firmą Ticketmaster, zbierają się ciemne chmury. W Kanadzie i USA czekają ją pozwy zbiorowe fanów, którzy czują się skrzywdzeni wysokimi cenami biletów. Całej platformie handlowej, będącej własnością Live Nation, największego promotora koncertowego na świecie, przygląda się też amerykański Departament Sprawiedliwości. A to tylko część problemów targających branżą widowiskową.

Ta urosła w siłę, gdy stopniowo zmniejszały się wpływy ze sprzedaży nagrań i okazało się, że przemysł muzyczny i artyści coraz więcej dochodów czerpią z występów na żywo (Nad największym dystrybutorem biletów na wydarzenia kulturalne i sportowe, firmą Ticketmaster, zbierają się ciemne chmury. W Kanadzie i USA czekają ją pozwy zbiorowe fanów, którzy czują się skrzywdzeni wysokimi cenami biletów. Całej platformie handlowej, będącej własnością Live Nation, największego promotora koncertowego na świecie, przygląda się też amerykański Departament Sprawiedliwości. A to tylko część problemów targających branżą widowiskową. Ta urosła w siłę, gdy stopniowo zmniejszały się wpływy ze sprzedaży nagrań i okazało się, że przemysł muzyczny i artyści coraz więcej dochodów czerpią z występów na żywo (ostatnio pisaliśmy o tym w POLITYCE 11). A wraz z rozwojem rynku koncertowego w górę szły ceny biletów, przede wszystkim na koncerty najpopularniejszych artystów, z których wielu ma podpisane z Live Nation umowy na wyłączność. Live Nation i Ticketmaster połączyły się w 2010 r. Fuzję poprzedziły zgody regulatorów rynku w Norwegii, Turcji oraz na najważniejszym rynku – Stanach Zjednoczonych. Największe obawy wzbudzała możliwość stworzenia monopolu – w końcu największy sprzedawca biletów łączył się z największą agencją koncertową. Sam Ticketmaster miał złą prasę już wcześniej, głośny był bojkot firmy przez Pearl Jam, jeden z najważniejszych amerykańskich zespołów rocka alternatywnego, który w połowie lat 90. przestał grać w halach należących do (lub obsługiwanych przez) Ticketmastera, by zaprotestować przeciw narzucanym przez koncern wysokim prowizjom. Bojkot i późniejszy pozew zakończyły się przegraną zespołu. Dzisiaj jego trasy koncertowe organizuje Live Nation, a bilety sprzedaje Ticketmaster. Bomba wybuchła pod koniec września, kiedy reporterzy kanadyjskich mediów – telewizji CBC i dziennika Toronto Star – opublikowali wyniki trwającego kilka miesięcy dziennikarskiego śledztwa. Wykryli dwie podejrzane praktyki. Pierwszą z nich są bilety Platinum, oferowane na najlepsze miejsca, których cena zmienia się dynamicznie w zależności od popytu. I tak cena biletów na miejsca obok siebie może różnić się o kilkaset dolarów (lub złotych, bo bilety Platinum są dostępne także w Polsce). Podczas śledztwa dziennikarze przeanalizowali zmianę cen biletów na koncert Bruno Marsa w hali Scotiabank Arena w Toronto. Część biletów nie trafiła do sprzedaży od razu i początkowo była zablokowana, co dawało wrażenie ogromnego popytu, a biletów w najniższym przedziale cenowym była dosłownie garstka. Bilety – nie tylko na koncerty, ale też na wydarzenia sportowe – mogą się jednak ostatecznie okazać jeszcze droższe niż nominalna cena. Na najpopularniejsze imprezy, co naturalne, nie wszystkim chętnym udaje się kupić wejściówki. W tym miejscu na scenę wkraczają koniki. Zjawisko wtórnego obrotu biletami jest prawie tak stare jak sam przemysł widowiskowy. Jednak dzięki nowoczesnym technologiom handlarze zyskują nad fanami przewagę. Za pomocą botów i fałszywych kont współczesne koniki wykupują masowo bilety na wielkie koncerty czy wydarzenia sportowe i potem odsprzedają je na wtórnym rynku za dużo wyższą cenę. Nie przeszkadzają im w tym limity sprzedaży biletów dla jednej osoby, bo mają po kilkadziesiąt kont w serwisach. Na wspomniany już koncert Bruno Marsa ceny biletów na rynku wtórnym dochodziły do ponad półtora tysiąca dolarów. Z podobnym problemem co roku borykają się organizatorzy konkursu skoków narciarskich w Zakopanem. Bilety na tegoroczną edycję, wprowadzone do sprzedaży o czwartej nad ranem (by zaskoczyć koników), wyprzedały się w dwie godziny, by po chwili pojawić się na rynku wtórnym. Dwudniowy pakiet kosztuje 5 tys. zł. W czasach internetu wtórny rynek wytworzył jednak osobny ekosystem. Do zakupu biletów z drugiej ręki służą platformy takie jak Viagogo, Ticketswap czy StubHub – lider na rynku północnoamerykańskim (w Polsce do tego dochodzą platformy aukcyjne, nienastawione na rynek wydarzeń). Każda z platform do odsprzedaży biletów pobiera prowizję zarówno od sprzedającego, jak i kupującego (przeważnie między 10 a 15 proc.). StubHub, którego właścicielem jest eBay, jest podejrzewany o nieczyste praktyki – współpracuje z klubami Major League Soccer i Major League Baseball, z którymi dzieli się prowizją ze sprzedaży biletów. Dziennikarze odkryli, że część biletów na mecze baseballowej drużyny Toronto Blue Jays pojawiła się na StubHub jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej sprzedaży, co nie stawia w dobrym świetle ani drużyny, ani platformy. Na biznesowej konferencji TicketSummit poświęconej wtórnemu rynkowi biletów, która odbyła się w lipcu w Las Vegas, pojawili się dziennikarze Toronto Star i CBC pod przykrywką, jako grupa początkujących koników z Kanady. Przyciągnął ich fakt, że wśród wystawców pojawił się Ticketmaster, którego były już prezes Irving Azoff podczas przesłuchań przed Kongresem, poprzedzających zgodę na fuzję z Live Nation, powiedział, że odsprzedaż biletów po cenie wyższej niż nominalna powinna być zakazana. To było jednak dziewięć lat temu. Ticketmaster, żeby mieć pod kontrolą choć część rynku wtórnego i – według deklaracji – uchronić fanów od zakupu fałszywek, uruchomił własny program sprzedaży biletów z drugiej ręki, Ticketmaster Verified Resale (funkcja nie jest dostępna w Polsce). Tłumaczy się tym, że póki istnieje dramatyczna nierówność między popytem i podażą, póty będą ludzie chcący zarobić na odsprzedaży biletów. I faktycznie, Ticketmaster robi wszystko, żeby na Verified Resale pojawiały się jedynie legalne bilety, a dzięki weryfikacji i temu, że cały proces odbywa się w ich systemie, odkupiony bilet otrzymuje nowy kod kreskowy i nowy numer. Od biletów również pobiera prowizj

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj