Rozmowa z Romanem Kostrzewskim, ojcem chrzestnym polskiego metalu

Człowiek z metalu
Jeśli nazywacie mnie satanistą, to dobra, niech będę satanistą – mówi Roman Kostrzewski, wieloletni lider grupy Kat.
Roman Kostrzewski
Michał Łuczak

Roman Kostrzewski

BARTOSZ CZARTORYSKI: – Czy po niemal 40 latach obecności na scenie czuje się pan ojcem chrzestnym polskiego metalu?
ROMAN KOSTRZEWSKI: – Raczej nie i nie przypisuję sobie jakiejś szczególnej roli sprawczej związanej z rozwojem tej muzyki u nas. Myślę, że moja działalność jest tylko jednym z czynników, które miały na to wpływ. A było ich mnóstwo, poczynając od jednostkowej ambicji wszystkich tych, którzy decydowali się wejść na scenę po, oczywiście, okoliczności, które zastawali w kraju – zwykle niesprzyjające.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj