Kultura

Lew i mysz

Nowa odsłona „Króla Lwa”

„Król Lew”, jak wszystkie animacje Disneya, jest opowieścią nie tylko dla dzieci. „Król Lew”, jak wszystkie animacje Disneya, jest opowieścią nie tylko dla dzieci. Disney
W nowej wersji „Króla Lwa” wykorzystano najnowsze technologie. Film z pewnością będzie przebojem kasowym, ale czy czymś więcej?
Kadr z kultowego „Króla Lwa” z 1994 r.BEW Kadr z kultowego „Króla Lwa” z 1994 r.

Nowy „Król Lew” jest tak fotorealistyczny, że aż niepokojący. Animowane zwierzęta filmowane są tak jak bohaterowie przyrodniczych serii BBC, ale zachowują się w nierealistyczny, bo ludzki sposób. To wprowadza dysonans. Jest też jedną z niewielu rzeczy, która odróżnia nowy film (w kinach od piątku) od jego kultowego poprzednika z 1994 r. Scenariusz nowej wersji w jakichś 90 proc. pokrywa się z oryginałem, co krytyków skłania do złośliwych porównań. Pojawia się określenie „copycat” – nowy lew (kot) jest naśladowcą starego, czy „deepfake” – odnoszące się do krążących po sieci fałszywych filmów wideo, korzystających z technologii, która umożliwia dokładną imitację czyjejś – najczęściej bohatera masowej wyobraźni, znanego i lubianego – mimiki czy barwy głosu.

Czytaj także

Kultura

Jakie filmy i seriale oglądać w czasach klęski urodzaju

Żeby kino było sztuką, musi – jak sama nazwa wskazuje – być sztuczne. Jeśli film jest całkowitą kreacją, to zatraca ludzki wymiar i staje się pustą rozrywką, dodatkiem do popcornu – o swojej miłości do kina opowiada dr Piotr Kletowski, filmoznawca.

Łukasz Dziatkiewicz
25.08.2019