Kultura

Mo′Nique pozywa Netflixa za dyskryminację

Mo'Nique w 2010 r. odebrała Oscara Mo'Nique w 2010 r. odebrała Oscara Gary Hershorn / Forum
Laureatka Oscara i aktorka komediowa Mo′Nique złożyła 14 listopada w sądzie w Los Angeles pozew przeciwko Netflixowi, który zaproponował jej za występ zaledwie 500 tys. dol.

Kiedy agenci komiczki próbowali negocjować wyższą stawkę, platforma streamingowa nie podjęła negocjacji. W tym samym czasie Netflix podpisał wielomilionowe kontrakty z komikami takimi jak Dave Chappelle, Eddie Murphy czy Ricky Garvais. Zdaniem aktorki doszło do dyskryminacji ze względu na płeć i kolor skóry.

Problem różnicy w płacach pomiędzy zatrudnianymi przez platformę komikami i komiczkami nie pojawił się po raz pierwszy. W 2017 r. Netflix zaproponował Amy Schumer 11 mln dol. za możliwość dystrybucji jej komediowego występu. Aktorka zwróciła uwagę, że jest to sporo mniej, niż zaproponowano komikom. Schumer podkreśliła, że choć nie porównuje się do Chrisa Rocka czy Dave′a Chappelle′a, to jednak na jej występy przychodzi nie mniej widzów i to jej kariera filmowa jest w rozkwicie. Wtedy Netflix się ugiął i podwyższył płacę aktorki do 13 mln dol. (dla porównania – Chris Rock podpisał umowę na 40, a Dave Chappelle na 60 mln dol.). Schumer była pierwszą, która wprost zapytała platformę, dlaczego płaca kobiet zajmujących się stand upem tak bardzo odbiega od tego, ile płaci się mężczyznom.

Czytaj także: Bunt kobiet w Hollywood

Czy Mo′Nique ma szanse w walce z Netflixem?

W przypadku Mo′Nique negocjacje nie przyniosły pożądanych skutków. Już w styczniu zeszłego roku aktorka pojawiła się na Instagramie z apelem do swoich fanów, by podjęli bojkot platformy. Zdaniem aktorki za decyzją o tak niskiej (w porównaniu z innymi komikami) gaży stoi brak różnorodności wśród osób decyzyjnych w Netflixie. „Zarząd firmy od lat jest biały” – napisała wprost w oświadczeniu. Dodatkowo aktorka uważa, że platforma nie przedstawiła przekonujących argumentów za tym, by zapłacić jej mniej niż np. Amy Schumer. Kiedy próbowała dowiedzieć się, dlaczego jej doświadczenie zostało potraktowane jako mniej znaczące niż zawodowe doświadczenie Schumer, przedstawiciele platformy mieli stwierdzić, że nie podejmują decyzji na podstawie dotychczasowych osiągnięć twórców. Stąd decyzja o pozwaniu Netflixa.

Przedstawiciele platformy w swoich komentarzach ograniczają się do stwierdzenia, że przedstawiona przez nich oferta wstępna była uczciwa. Zapowiadają też zaciętą walkę w sądzie. Oczywiście każda rozmowa o płacach w rozrywce budzi olbrzymie emocje. Zazwyczaj pojawia się argument, że aktor czy aktorka nie zostali opłaceni gorzej ze względu na płeć czy kolor skóry, ale dlatego że mają mniejszy talent lub znaczenie dla widzów. Na niekorzyść Mo′Nique przemawia to, że mimo Oscara za drugoplanową rolę w filmie „Hej, Skarbie” jej kariera w ostatnich latach nie była szczególnie udana. Mo′Nique niewiele było w kinie i telewizji, choć w 2019 r. rozpoczęła swoje stałe występy w jednym z kasyn w Las Vegas (co w Stanach uznaje się za bardzo lukratywny, a niekiedy nobilitujący krok w karierze). Warto jednak pamiętać tu przypadek Dave′a Chappelle′a właśnie, który mimo nieudanych ostatnich lat podpisał jeden z najwyższych kontraktów w historii Netflixa.

Netflix płaci nierówno

Poparcie dla Mo′Nique wyraziła inna znana amerykańska czarnoskóra komiczka Wanda Sykes, która po tym, jak Netflix zaproponował jej za występ mniej niż 250 tys. dol., zdecydowała się na współpracę z inną platformą. Nie jest to zresztą pierwszy raz, gdy Netflix ma problemy z nierównością płac wśród aktorów. W produkcji „The Crown” grająca królową Claire Foy dostała niższą gażę niż Matt Smith, odtwórca roli księcia Filipa, jej męża. Choć Smith był przed rozpoczęciem produkcji bardziej rozpoznawalny (głównie ze względu udział w serialu „Doktor Who”), to Foy miała w produkcji więcej scen, była jej twarzą i pierwszym nazwiskiem w spisie obsady. Gdy na początku tego roku wyszło to na jaw, platforma zobowiązała się do skontrolowania wynagrodzeń we wszystkich swoich serialach.

Już w 2014 r. byliśmy świadkami skandalu, gdy w wyniku ataków hakerskich do sieci wyciekły informacje, ile aktorom i aktorkom płaciło studio Sony Pictures. Okazało się wówczas, że mężczyźni niemal zawsze dostawali wyższe gaże niż ich bardziej utytułowane, doświadczone czy po prostu bardziej obecne na ekranie koleżanki. W czasie rozdania tegorocznych nagród Emmy aktorka Michelle Williams, odbierając swoją nagrodę, wygłosiła płomienną mowę w obronie równości płac w przemyśle rozrywkowym. Williams wie, o czym mówi – za dokrętki do filmu „Wszystkie pieniądze świata” zapłacono jej mniej niż 1 proc. gaży jej ekranowego towarzysza Marka Wahlberga (on za dodatkowe dni zdjęciowe otrzymał 1,5 mln dol., ona mniej niż 1 tys. dol.). Przykłady te są tym bardziej poruszające, że aktorki nie wiedziały, o ile mniej zapłaciło im studio. Dane dotyczące płac aktorów i aktorek są zwykle tajemnicą. Mo′Nique mogła pozwać Netflixa, bo platforma niezwykle chętnie chwali się informacjami dotyczącymi wielomilionowych kontraktów na wyłączność.

Mo′Nique chce działać

Niezależnie od tego, jak potoczy się proces amerykańskiej komiczki, dyskusja o nierówności płac w przemyśle rozrywkowym weszła na nowy poziom. Dotychczas większość spraw kończyła się na internetowych sporach i obietnicach poprawy składanych przez duże studia filmowe. Niekiedy, jeśli informacje wyciekły w czasie przygotowań do filmu, aktorce udawało się wynegocjować wyrównanie płac. Tym razem mamy jednak do czynienia z procesem sądowym, który może ośmielić kolejne kobiety do tego, by domagały się płacy równej lub zbliżonej do tej oferowanej mężczyznom.

Zaś w przypadku kobiet czarnoskórych ma to znaczenie podwójne, bo zarabiają one mniej nie tylko od mężczyzn, ale też od białych koleżanek po fachu. Mo′Nique zdaje sobie z tego sprawę. Na Instagramie napisała: „Miałam wybór: mogłam zaakceptować ofertę, która moim zdaniem była przejawem dyskryminacji, albo stanąć w obronie tych, którzy w takiej sytuacji byli przede mną, i tych, którzy przyjdą po mnie. Zdecydowałam się działać”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną