Kultura

Piractwo kwitnie po premierze Disney+ i „The Mandalorian”

Pedro Pascal i Gina Carano podczas premiery serialu Pedro Pascal i Gina Carano podczas premiery serialu Mario Anzuoni/Reuters / Forum
Ostatnie lata rozwoju serwisów VOD łączyły się ze spadkiem piractwa w sieci. Premiera serwisu Disney+ oraz serialu „The Mandalorian” z uniwersum „Gwiezdnych wojen” odwróciły ten trend. Co było do przewidzenia.

Disney+ zadebiutował 12 listopada, oferując bogatą ofertę starszych produkcji, jak i kilka premierowych seriali. Najbardziej wyczekiwany był z pewnością „The Mandalorian” z Pedro Pascalem („Gra o tron”) w roli kosmicznego „rewolwerowca”. Akcja serii rozgrywa się między wydarzeniami znanymi z oryginalnej trylogii „Gwiezdne wojny” a nową trylogią, otwartą „Przebudzeniem Mocy”.

Czytaj też: „Daybreak”, czyli apokalipsa może być cool

Fani nie mogą oglądać

Sęk w tym, że serwis, a więc i serial, oficjalnie dostępne były na początku tylko w USA, Kanadzie i Holandii, teraz doszły jeszcze Australia i Nowa Zelandia, są plany na kilka kolejnych krajów. Większość rozrzuconych po świecie fanów i fanek „Gwiezdnych wojen” legalnego sposobu na obejrzenie „The Mandalorian” nie ma, dotyczy to też Polski. Co więcej, jako że nieznana jest oficjalna data udostępnienia Disney+ nad Wisłą, nie wiemy nawet, ile na obejrzenie tego serialu trzeba będzie czekać.

Co więc robią fani i fanki? To, co robili przed laty, gdy wiele produkcji nie było u nas dostępnych – zaczynają szukać nielegalnych kopii w sieci. W efekcie „The Mandalorian” jest żelaznym kandydatem do miana najbardziej „piraconego” serialu mijającego roku.

Oczywiście to nie tak, że proceder nielegalnego oglądania seriali czy filmów w sieci w ostatnich latach wygasł – choćby kolejne sezony „Gry o tron” biły wciąż nowe rekordy. Wszelkie doniesienia mówiły jednak o spadkach – analitycy ze zdziwienia unosili brwi, bo okazało się, że utarte tłumaczenia, iż piraci piracą, bo nie mogą czegoś kupić legalnie, były w olbrzymiej mierze prawdziwe.

Czytaj też: Wielka piątka na rynku VOD

Piraci chcą płacić

Zresztą przy „The Mandalorian” słowo „piractwo” nie do końca pasuje, bo obok pobierania nielegalnych kopii głodni serialu fani i fanki próbują oszukać Disneya… żeby zapłacić za serial! Tak – na grupach poświęconych Disney+ użytkownicy najczęściej pytają o sposoby na obejście regionalnej blokady i wykupienie zagranicznego konta, by móc oglądać serial w Polsce. W ten sposób wielu „rezydentów” zyskuje choćby Holandia. A do Disneya szerokim strumieniem płyną pieniądze, których serwis w teorii „nie chce”.

Można przy tym być pewnym, że Disney jest nie tylko tego świadom, ale się tego spodziewał. Marka formatu „Gwiezdnych wojen” nie może odciąć się i ograniczyć tylko do kawałka świata, a reszcie fanów powiedzieć: poczekajcie nie wiadomo ile. Fani nie chcą czekać.

Czytaj też: Sezon trudnych wyborów

O co chodzi z Disney+?

Disney od długiego czasu zalewa sieć materiałami promującymi „The Mandalorian”, rozgrzewa oczekiwania, buduje atmosferę wyczekiwania, nie stawiając barier promocji. Oto więc fani i fanki w Polsce karmieni są zapowiedziami, plakatami, wywiadami z gwiazdami, mogą kupić koszulki czy figurki, ale nie mogą legalnie zapłacić Disneyowi, żeby obejrzeć to, na co Disney od dawna ich „nakręca”.

To wszystko jest tym bardziej kuriozalne, że na Disney+ bez problemu znajdzie się także polskie wersje językowe filmów i seriali… mimo że w Polsce legalnie oglądać ich nie można.

Niezależnie od powodów, jakie miał Disney, by nie uruchomić swojego serwisu bardziej globalnie, jego działanie jest niezrozumiałe. Przynajmniej dla fanów i fanek.

Czytaj też: Po co kręcić nową wersję „Kevina samego w domu”

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną