Kultura

„Daybreak” od Netflixa, czyli apokalipsa może być cool

„Daybreak” „Daybreak” mat. pr.
Niedługo po tym, jak młodziutka Greta Thunberg zrugała światowych przywódców za powolne zabijanie Ziemi, Netflix w „Daybreak” pokazuje świat po apokalipsie, ale bez dorosłych. Gdy my już wybijemy się nawzajem, nastolatki będą się świetnie bawić.

Najwyraźniej doszliśmy już do tego momentu w dziejach, gdzie na myśl o nieuchronnym końcu świata nie pozostaje nam nic innego, niż uśmiechnąć się jak najszerzej. O ile zignorować (bolesny) przytyk do dorosłych, którzy w serialu są bezmyślnymi, nastawionymi na zniszczenie, krwiożerczymi ghulami, „Daybreak” nie jest pesymistyczną wizją. Jasne, świat trafił szlag (atomowy szlag, będąc dokładnym), jest w nim jednak wciąż miejsce na życie, przyjaźń, miłość, przede wszystkim zaś dobrą zabawę.

Ból po stracie bliskich i żal po świecie nieodwracalnie zniszczonym przez polityczne gry dorosłych miesza się tu więc z prozą nowego życia, walką o przetrwanie na ochłapach cywilizacji, ale i radochą braku reguł i przede wszystkim – braku nadzoru. Oto nowy, młodszy świat.

Młodzież ma głos i woła o nowe otwarcie

Wcielająca się w serialową Sam Sophie Simnett podsumowuje: „Ponieważ w serialu nie ma dorosłych, do głosu dochodzą dzieci. Zgrywa się to w jakiś sposób z Gretą Thunberg, która jest głosem młodych w sprawie zmian klimatu, ale z której ludzie władzy kpią ze względu na jej wiek. Paradoksalnie więc »Daybreak« pokazuje świat idealny, przynajmniej w tym sensie, że każdy głos się liczy”.

Jeden z twórców serialu Jeff Fierson (pozostali to Aron Eli Coleite i Brad Peyton) jako przewodni temat „Daybreak” wskazuje optymizm, jaki wzbudza w nim pokolenie młodych ludzi – w tym choćby ci, którzy przeżyli atak zamachowca w Parkland w 2018 r., a potem zajęli się aktywizmem na rzecz ograniczenia dostępu do broni. Na New York Comic Con producent przyznał: „Zielone światło do produkcji serialu dostaliśmy kilka tygodni po wydarzeniach w Parkland. Takie osoby jak Emma González czy David Hogg to bardzo inspirujące postaci. Wiedzieliśmy, że sobie poradzą. Mają odwagę mówić, że to, jak sprawy mają się obecnie, nie jest dobre”. Jak przełożyło się to na serial? „Nasi młodzi bohaterowie w tej postapokaliptycznej historii mierzą się z najgorszymi do wyobrażenia przeciwnościami” – opowiada Fierson. „Robią to jednak pełni optymizmu, energii, chcąc wyciągnąć z nowych okoliczności, ile tylko się da. Przy okazji zaś spróbują zbudować świat na nowo, unikając przy tym błędów naszego pokolenia”.

Ten szalony optymizm studzi nieco Matthew Broderick (serialowy dyrektor szkoły). „Jest to opowieść o tym, jak dzieciaki przejmują rządy nad światem” – przytakiwał na panelu producentom. „Ale też dosyć szybko zaczynają iść w ślady dorosłych, powielając błędy swoich rodziców” – mówił.

Czytaj także: Średnio co tydzień w szkołach w USA młodzi ludzie giną od kul

„Daybreak” – high school story z apokalipsą w tle

Czym jest „Daybreak”? Odpowiedź na to pytanie jest… skomplikowana. Jedną warstwą tej opowieści jest wariacja na temat klasycznego w kinie amerykańskim motywu „historii z high school”: z różnymi plemionami/kastami, oprychami, walką o popularność i motywem szukania własnej tożsamości. To opowieść o czasie, gdy jeszcze nie jest się dorosłym, ale też przestaje się już być dzieckiem. Na wszystko nałożono zaś filtr apokalipsy i dodano solidną dawkę absurdu oraz „samoświadomości historii” (główny bohater jest naszym narratorem i zwraca się do nas, jest świadom bycia w serialu, zupełnie jak w „Deadpool” czy jak Ferris Bueller w klasyku lat 80.).

Przede wszystkim jednak to serial o nastolatkach i dla nastolatków. Tworzony wprawdzie przez dorosłych, ale Gregory Kasyan (serialowy Eli) tłumaczy: „W metryczkach nasi showrunnerzy są od nas nieco starsi, ale za to są młodzi duchem. Czuję, że są bardziej na czasie ode mnie!”. I o ile Kasyan opowiada o wolności do improwizacji na planie, kręceniu dodatkowych ujęć bez żadnych dyrektyw dla aktorów, zachęcaniu ich do gry „po swojemu” – i o tym, że często właśnie te ujęcia trafiały ostatecznie do serialu, o tyle Matthew Broderick dzieli się innym doświadczeniem. „Zazwyczaj trzymałem się scenariusza” – mówi pytany o improwizowanie. Widać, na czyjej naturalności twórcom zależało przede wszystkim.

Czytaj także: Zatrzymać apokalipsę. Recenzja serialu: „The Umbrella Academy”

Co wkurza mizoginów, homofobów i rasistów

„Daybreak” ma też coś innego, co młodzi kochają: tupet. Śmiało można powiedzieć, że ta niezwykła mieszanka „Mad Maxa”, „Zombieland”, „Wolnego dnia Ferrisa Buellera” (żartem na poziomie meta jest angaż w produkcji Netflixa Matthew Brodericka) i licealnej komedii romantycznej jeszcze kilka lat temu raczej by nie powstała. Teraz jednak, gdy AppleTV+ i Disney+ dyszą Netlifxowi w kark i wszyscy ścigają się na ekskluzywne treści, brak ryzyka może okazać się najbardziej ryzykowną strategią. Stąd zielone światło dostała absurdalna, pełna brutalności komedia, eksperymentująca z narracją, a dodatkowo chyba świadomie odhaczająca wszystkie punkty z listy „Co wkurza mizoginów, homofobów i rasistów w internecie”: silne postacie kobiece, romans gejowski, nacisk na tolerancję, niezwykle różnorodna obsada i tak dalej.

„Daybreak” uchwycił „ducha internetu” – ten specyficzny rodzaj czarnego humoru, który lśni nawet w najmroczniejszych czasach. Tę zdolność do śmiania się w obliczu tragedii, bez pytania, czy nie jest „za wcześnie”. Ten humor, który może oczyszczać ze złych emocji.

A więc – uśmiechnijmy się: koniec świata wprawdzie jest bliski, ale zapowiada się, że na ruinach naszej cywilizacji odbędzie się niezła impreza.

Czytaj także: Animowane ćwiczenia z empatii dla celebrytów

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną