Świat

Kim jest Emma González? W Ameryce porównują ją do Joanny d′Arc

Emma González Emma González Jonathan Ernst/Reuters / Forum
„Mam 18 lat, pochodzę z Kuby, jestem biseksualna” – tak Emma González rozpoczyna swój niedawny felieton dla „Harpers Bazaar”.

Masakra w liceum w miasteczku Parkland na Florydzie, gdzie w połowie lutego 19-latek zastrzelił z karabinu AR-15 17 uczniów i nauczycieli i ranił kilkanaścioro innych, przyniosła nie tylko żałobę i rozpacz, ale też olbrzymie protesty. W marcu przed Kapitolem w Waszyngtonie zebrało się ponad 200 tys. demonstrantów z całej Ameryki. Wśród nich byli też ci, którzy przeżyli.

Świat wolny od broni

Przemawiała m.in. Samantha Fuentes, która została ranna. W swojej krótkiej przemowie przewidywała, że politycy zapewne kolejny raz uznają, że broń nie stanowi problemu, a potem emocjonalnie dodała, żeby w związku z tym odważyli się spojrzeć jej w twarz. Na chwilę oderwała się od pulpitu, z nerwów zwymiotowała. Była też dziewięcioletnia wnuczka Martina Luthera Kinga, która nawiązała do słynnej wypowiedzi dziadka: „Mam marzenie, żeby (…) ten świat był wolny od broni”.

Ale twarzą protestów stała się 18-letnia uczennica liceum w Parkland Emma González. Z ogoloną głową, głębokim smutkiem i łzami spokojnie ściekającymi po policzkach Emma stała się symbolem. Jej przemówienie wywarło ogromne wrażenie. Emma wymieniła nazwiska wszystkich ofiar, a potem w ciszy stała na scenie i zaczęła mówić dopiero po upływie 6 minut i 20 sekund. Tyle czasu zabójca z bronią grasował po jej szkole.

Emma González, twarz amerykańskich protestów

To była najgłośniejsza cisza w historii amerykańskiego protestu społecznego – powtarzali amerykańscy publicyści. Mówili, że protestujące dzieciaki na czele z Emmą González naprawdę walczą o życie. Przypominali, że w rękach Amerykanów jest ok. 300 mln sztuk broni. Prezydent na wieść o masakrze w Parkland oświadczył, że trzeba uzbroić nauczycieli. A Emmę González zaczęto porównywać do Joanny d′Arc i mówić o niej jako o nadziei na zmianę stosunku Amerykanów do broni.

„Mam 18 lat, pochodzę z Kuby, jestem biseksualna” – tak Emma González rozpoczyna swój niedawny felieton dla „Harpers Bazaar”. „Do tego nigdy nie umiem się zdecydować, więc nie jestem w stanie wybrać nawet swojego ulubionego koloru. Mam alergię na 12 rzeczy. Uwielbiam rysować, malować, szydełkować, szyć i haftować – i wszystko to mogę robić, oglądając Netfliksa. Ale dziś nic z tego się już nie liczy” – napisała. I dalej posypały się oskarżenia, między innymi wobec polityków, którzy przyjmują dotacje od NRA (Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego).

Ile pieniędzy Trump przyjął od NRA?

Już wcześniej Emma zapraszała prezydenta Trumpa, by pojawił się na demonstracjach. Chciała go zapytać, ile pieniędzy przyjął od NRA. Ale w sumie niepotrzebnie, bo – jak podkreślała – „to wiadomo”. 30 mln dolarów – tyle Trump dostał od stowarzyszenia. I jeśli tę sumę podzielić przez liczbę osób zabitych z broni palnej tylko w ciągu półtora miesiąca tego roku, to wychodzi, że życie każdej z nich jest dla niego warte 58 tys. dolarów.

21 lutego w debacie zorganizowanej przez CNN nastolatka z Parkland starła się też z rzeczniczką NRA Daną Loesch. Kobieta nie odpowiadała jasno na pytania, traktowała ją protekcjonalnie i podkreślała jej młody wiek. Ale González była naturalna, spokojna i rzeczowa. Wygrała to starcie, zamykając dyskusję deklaracją, że ruch, jaki stworzyła, będzie wspierał dzieci pani Loesch, bo ona sama nie potrafi tego zrobić.

Czytaj także: Dlaczego masakry w USA stają się coraz krwawsze?

Dlaczego tak łatwo można kupić broń?

Emma nie rozumie, dlaczego w Stanach Zjednoczonych łatwiej kupić broń automatyczną, niż umówić się z przyjaciółmi na wspólny weekend. Przypomina, że na Florydzie nie trzeba mieć nawet żadnego pozwolenia czy licencji, by kupić pistolet. Nie trzeba nawet broni rejestrować. I można mieć jej tyle, ile się chce. Dla niej 19-latek, który urządził w jej szkole masakrę, był nie tylko zabójcą, ale i ofiarą obowiązujących przepisów, ludzi, którzy sprzedali mu broń i namawiali do zakupu dodatkowych części, „żeby karabin lepiej się spisywał”.

W zaledwie cztery tygodnie powstał m.in. dzięki jej determinacji ruch, którego celem jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim społecznościom i skończenie raz na zawsze ze strzelaniem. Założone tuż po masakrze na Twitterze konto @Emma4Change śledzi już ponad milion osób (NRA, które dołączyło do Twittera w 2009 roku, do dziś zebrało 630 tys. obserwatorów). Dziewczyna stała się nieformalną rzeczniczką tych, którzy chcą zmian w prawie określającym dostęp do broni.

Łysa głowa Emmy

Wcześniej w swojej szkole Emma González organizowała grupy dla osób homoseksualnych. Była niezwykle zaangażowaną prezeską szkolnej organizacji Gay-Straight Alliance. Twierdziła, że gdyby od początku nie mówiła otwarcie o swojej seksualności, udałoby się jej pociągnąć za sobą nikogo. Jej siłą jest naturalność i szczerość. Bo nawet kiedy dziennikarze w jej łysej głowie dopatrują się wojującego feminizmu, ona ucina dyskusje, mówiąc otwarcie, że obcięła włosy przez upały na Florydzie.

Zanim do łysej głowy przekonała rodziców, zrobiła prezentację w Powerpoincie, w której na dziesięciu slajdach dowodziła, że króciutkie włosy to wygoda i np. większe oszczędności na szamponie. Jej rodzice – ojciec, prawnik i emigrant z Kuby, uciekł przed reżimem Fidela Castro i osiedlił się w 1968 roku w Nowym Jorku, i matka, nauczycielka matematyki – cały czas ją wspierają. Chociaż matka w jednym z ostatnich wywiadów przypomniała, że Emma, choć wykazuje się niezwykłą siłą i determinacją, wciąż jest bardzo młoda.

Ale może jej młodość daje siłę ostatnim protestom. I fakt, że sprzeciw wyszedł właśnie od uczniów, nadał im inną wagę. Na jednym z wieców Emma mówiła, że ona i inni młodzi nie mogą już dłużej czekać i nie chcą być elementem statystyki. „The Washington Post” przypomina, że od czasu tragedii w Columbine w 1999 roku aż 187 tys. uczniów spotkało się z użyciem broni w swojej szkole. A najnowszy numer czasopisma „Time” pokazuje na okładce Emmę González i jej przyjaciół z wielkim napisem „ENOUGH” (Dość).

Czy Emma zmieni Amerykę?

Z ostatnich badań ośrodka SSRS wynika, że 70 proc. amerykańskiego społeczeństwa chce ograniczeń w dostępie do broni. Na ograniczenia przystałoby też 87 proc. posiadaczy broni, oni też poparliby przepisy, które uniemożliwiłyby posiadanie broni osobom, które w przeszłości weszły w konflikt z prawem, i osobom z zaburzeniami psychicznymi.

Czy Emma González zapoczątkuje trwałą zmianę nastawienia Amerykanów do broni, okaże się wkrótce. Miejmy nadzieję, że stanie się to, zanim dojdzie do kolejnej masakry w jakiejś amerykańskiej szkole.

Warte przeczytania

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama