Kultura

Czy Sejm uhonoruje Olgę Tokarczuk? Posłowie się spierają

Olga Tokarczuk Olga Tokarczuk Andrzej Hulimka / Forum
Posłowie w ramach sejmowej komisji kultury i środków przekazu dyskutowali o uchwale honorującej przyznanie Nobla Oldze Tokarczuk. Projekt skłócił parlamentarzystów i został skierowany do dalszych prac w podkomisji.

Projekt uchwały w sprawie uczczenia przez Sejm Nagrody Nobla dla Olgi Tokarczuk najpierw złożyła Koalicja Obywatelska. PiS go zablokował, choć opozycja liczyła, że zostanie przyjęty przez aklamację. Projekt trafił dziś pod obrady sejmowej komisji kultury – razem z dokumentem konkurencyjnym, przygotowanym przez Lewicę. Posłowie nie kryli w dyskusji nastawienia do pisarki i jej twórczości. Mimo że wnioskodawcy projektów podkreślali, że nie o ocenę literatury im chodzi, lecz o uznanie dla autorki, która otrzymała najwyższe wyróżnienie w tej dziedzinie.

Kieszonkowa noblistka liberalnych mediów

Apel, żeby nie oceniać treści obu uchwał przez pryzmat polityki i poglądów autorki, nie spotkał się z większym zrozumieniem. Ton nadał dyskusji Grzegorz Braun, poseł Konfederacji, który wprawdzie nie jest członkiem stałym komisji, ale tak jak inni parlamentarzyści ma prawo brać udział w obradach i zabierać głos. Dziś skorzystał z tego prawa jako pierwszy, bo jako „patentowany polonista czuje się kompetentny, żeby wypowiadać się zarówno o wartości literackiej, jak i o państwowych i patriotycznych” wątkach tej twórczości. Oba projekty nazwał „pretensjonalnymi”. Czyli – w jego ocenie – „są adekwatne do monumentalnie pretensjonalnego pisarstwa Olgi Tokarczuk”, „kieszonkowej noblistki »Gazety Wyborczej« i innych gadzin”.

Zdaniem Brauna Sejm RP nie powinien się angażować „w kwestie tak dyskusyjne jak wartość literatury i postawy osób tak wysoko wywindowanych na scenie publicznej”. Przekonywał: „To nie należy do istoty państwowości. Na szczęście przeszłość ani przyszłość Polski od tego nie zależy”. Zwłaszcza że w jego ocenie książki Olgi Tokarczuk tylko fałszują historię, a o Noblu dla niej zdecydowały literackie (lewackie?) mody. Tokarczuk „bardzo konsekwentnie daje wyraz dystansu względem narodowości polskiej i państwa polskiego w jego wymiarze historycznym i kulturalnym” – uważa Braun. Nazwał autorkę „szerzycielką współczesnego kultu multikulturalnego”, szargającą pamięć o bohaterach „może nie świętych, ale dzielnych” (to z kolei uznał za „obrzydliwe”).

Braun zapytał, czy zgromadzeni w ogóle przeczytali „Księgi Jakubowe” („rzekomo dokumentalne” i „grafomańskie”) od deski do deski. „Proszę zaprotokołować, że rękę podniosło nie więcej niż pół tuzina posłów” – policzył. Uchwały radził posłom odrzucić, bo stanowiłyby „pieczęć na brudnych, obrzydliwych insynuacjach” noblistki. Za przykład podał Kajetana Sołtyka, księcia siewierskiego, jednego z bohaterów „Ksiąg”, postać historyczną. „Za życia był prześladowany i padał ofiarą czarnego piaru. To w najwyższym stopniu smutne, że utrzymuje się do dziś ta linia propagandowa”. „Czas skończyć z upolitycznieniem polskiej literatury” – apelował do parlamentarzystów. Pytanie, co akurat parlamentarzyści mogliby w tej kwestii zdziałać.

Czytaj także: Olga Tokarczuk podbiła Szwecję

Prawda obiektywna o twórczości pani Olgi

Z posłem Braunem zgodził się niejako Marek Suski (PiS), choć w sposób zawoalowany i bez epitetów: „Cieszę się, że mamy ożywioną dyskusję na temat uchwały i oceny twórczości Olgi Tokarczuk. Jeśli pochylić się nad definicjami sztuki, to ma ona wywoływać emocje, inspirować do dyskusji, tak spełnia swoje zadanie. Dzięki temu rozważamy nad naszym życiem, naszą historią. To źrenica demokracji”.

Dodał już w duchu PiS: „Można szkalować i być jednocześnie sprawnym pisarzem, jedno drugiemu nie przeczy. Noblistów można krytykować, nagroda nie jest immunitetem na różne głupie, dziwne, szkalujące nas jako naród wypowiedzi. Kontrowersje są źrenicą sztuki”.

Suski ostrzegł przed ryzykiem traktowania fikcji jak propagandy. „Ta literatura może stać się punktem wyjścia dla ludzi, którzy nie będą korzystać ze źródeł historycznych. I będą mieć wypaczony obraz rzeczywistości”. Zdaniem posła PiS oba projekty „dalece nie odpowiadają prawdzie obiektywnej o twórczości pani Olgi” (którą nazwał raz Tokarską). Suski jako pierwszy zgłosił wniosek o powołanie podkomisji, która opracowałaby precyzyjniejszy tekst uchwały, podkreślający, że... mamy do czynienia z fikcją literacką.

Czytaj także: Noblowskie przesłanie Tokarczuk

Tokarczuk bez immunitetu

Na absurdy obu tych tyrad wskazał w komisji Krzysztof Mieszkowski (poseł KO, wcześniej szef Teatru Polskiego we Wrocławiu), słusznie zauważając, że w istocie mamy do czynienia z literaturą. To wiedza powszechna, że Olga Tokarczuk jest autorką powieści, nie reportaży. Mieszkowski zaznaczył, że jeśli Polak czy Polka przynosi ojczyźnie chlubę, to trudno uznać ten fakt za nieistotny. „Czy twórczość Adama Mickiewicza albo Juliusza Słowackiego była istotna z punktu widzenia polskiej państwowości? – pytał. – Owszem, budowali świadomość narodową. Ale różnorodną, niewyłącznie podsyconą nacjonalizmem i skrajnie prawicowym uczuciem”.

Wnioskodawcy projektów wielokrotnie dziś przypominali, że chodzi o uznanie dla noblistki, a nie jej poglądów czy publicznej postawy. Że Nobel „nie ma barw politycznych”, a poza tym zdarza się raz na wiele lat, jeśli w ogóle. „Polska jest ósmą potęgą kulturalną świata” – komentował niedawno „New York Times”, wyciągając średnią z liczby nagrodzonych Noblem autorów na świecie.

„Padają tu różne żenujące słowa – mówił Tomasz Zimoch (KO), jeden z wnioskodawców projektu. – Uchwalmy lub odrzućmy uchwałę, a o literaturze pomówmy na jakimś seminarium. Czy jeśli ktoś wygra złoto olimpijskie, to też się pan będzie doszukiwał u niego antypolskości?” – zwracał się do Brauna. A potem do Suskiego: „Poseł też nie ma immunitetu na głupotę”.

Joanna Scheuring-Wielgus (Lewica) przypomniała zaś, że projekty uchwał może składać każdy. Do Brauna: „Rozumiem, że nie ma pan jeszcze wiedzy ani doświadczenia i może nie wiedzieć, że posłowie mogą zgłaszać dowolne uchwały. (...) Gdyby pan zechciał zgłosić taką, która nie byłaby brudna, obrzydliwa i pretensjonalna, to następnym razem proszę to zrobić”. Iwona Śledzińska-Katarasińska (KO) apelowała z kolei, by posłowie prawicy poszli śladem „nawet ministra Glińskiego i premiera Morawieckiego”, którzy złożyli noblistce gratulacje i zaproszenia na spotkania.

Uchwała bez pochwały dla Tokarczuk

Posłowie, którzy w ocenie twórczości i postawy Olgi Tokarczuk z pewnością się nie zgadzają, powołali podkomisję, która opracuje ostateczną, kompromisową treść uchwały, kompilację dwóch lub trzech projektów (trzeci zgłosiła dziś Joanna Lichocka). Pod przewodem Jacka Świata spotkają się w czwartek o godz. 9:00. Chcą zdążyć przed obradami parlamentu i ponownie poddać projekt pod głosowanie.

Zdanie: „Olga Tokarczuk jest pisarką na wskroś polityczną, ale w specyficznym znaczeniu tego słowa, polityki ponad wyraźnymi podziałami”, z pewnością w nowej uchwale się nie znajdzie. Chyba że do „ale”.

Czytaj także: Noblowskie przesłanie Tokarczuk będzie miało długie życie

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Katarzyna Nosowska: Rozsznurujmy sobie pancerze

Rozmowa z Katarzyną Nosowską o porachunkach z dawnym życiem i o tym, jak nie dać się otaczającej nas zewsząd wściekłości.

Martyna Bunda
23.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną