Kultura

Czy wyniki Oscarów da się przewidzieć? Są metody

Statuetka Oscara. Przygotowania do 87. ceremonii wręczenia nagród Statuetka Oscara. Przygotowania do 87. ceremonii wręczenia nagród Lucas Jackson / Reuters / Forum
Żadna z metod nie daje stuprocentowej skuteczności. Korzystają na tym bukmacherzy, którzy przyjmują zakłady, kto przyniesie do domu złotą statuetkę krzyżowca.

W nocy z niedzieli 9 lutego na poniedziałek Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej rozda Oscary. Zakończy się więc sezon nagród, a z nim ulubiona rozrywka krytyków, dziennikarzy i wielbicieli kina: przewidywanie, kto zwycięży. Choć samo typowanie jest zabawne, a niekiedy zyskowne (bukmacherzy chętnie przyjmują zakłady), to co roku wraca pytanie: czy da się dokładnie przewidzieć wyniki, zanim wszystkie koperty zostaną odpieczętowane?

Podkast „Polityki”: Rozdajemy Oscary!

Oscarowy prognostyk: inne nagrody filmowe

Obstawiać można na kilka sposobów. Pierwszy – najprostszy – to uważne śledzenie nagród rozdanych już wcześniej. Przez długi czas za najlepszą wyrocznię uchodziły Złote Globy, ale w ostatnich latach werdykty akredytowanych przy Hollywood dziennikarzy pokrywały się z wynikami Akademii tylko w 40 proc. Globy nie są dobrym wyznacznikiem również dlatego, że przewidują osobne kategorie dla dramatów i komedii. Nie przyznają też wyróżnień technicznych. Samo gremium składa się z ok. 90 osób – Akademia zaś z 9 tys. (prawo głosu ma obecnie ok. 8500 jej członków).

Zdecydowanie uważniej należy się przyglądać trzem innym nagrodom: SAG Awards (przyznawanej przez aktorów), Directors Guild of America Award (przez reżyserów) i The Producers Guild of America Award (przez producentów). To dużo lepsze prognostyki, bo w ich gremiach zasiadają też członkowie Akademii. Można więc zakładać, że przy okazji Oscarów głosują podobnie.

Z roku na rok rośnie też znaczenie nagród BAFTA przyznawanych przez Brytyjczyków – tu werdykty pokrywają się w największym stopniu. I tu także przyznawane są statuetki za osiągnięcia techniczne. Nie należy się zarazem dziwić, że najwięcej nagród trafia do filmów brytyjskich. Stąd m.in. tegoroczny sukces „1917” Sama Mendesa. Na oscarowej gali tak się zdarzyć nie musi.

Choć może się to wydać zaskakujące, to najlepiej pokrywają się decyzje Akademii i krytyków, którzy przyznają statuetki The Critics′ Choice Movie Awards za najlepszy film. Niemal się nie zdarza, żeby tytuł z tym wyróżnieniem nie otrzymał potem najważniejszego Oscara. W tym roku uznanie krytyków zdobyła produkcja „Pewnego razu w... Hollywood” Quentina Tarantino.

Czytaj też: Nietęgie miny na gali Złotych Globów 2020

Kluczowe nominacje za montaż i obsadę

Inny sposób na odgadnięcie zwycięzców to rzut oka na zależności między poszczególnymi nominacjami. Jest ich kilka. Jeśli jakiś tytuł jest nominowany w kategorii „najlepszy film”, a został pominięty w kategorii „najlepszy montaż”, to jego szansa na główną nagrodę wieczoru spada. Zdecydowanie trudniej też ją zdobyć, jeśli produkcja nie dostała nominacji za scenariusz i reżyserię. Albo gdy dostała worek nominacji w kategoriach technicznych, ale żadnej w aktorskich.

Występują też pewne drobne zależności, które można by uznać za przypadkowe. Na przykład filmy, do których muzykę napisał Alexandre Desplat czy Hans Zimmer, zdobywały na ogół więcej nominacji i nagród niż pozostałe.

Entuzjaści ceremonii zauważyli poza tym, że niemal wszystkie produkcje nagradzane najważniejszym Oscarem były wcześniej nominowane do SAG Awards w kategorii „najlepsza obsada”. I nic dziwnego, skoro aktorzy stanowią największy wydział Akademii (ok. 1200 członków).

Czytaj też: Co pokolenie, to inne „Małe kobietki”

Statuetki statystycznie

Oczywiście zawsze można się odwołać do arytmetyki. Ben Zauzmer, który pracuje jako statystyk dla drużyny baseballowej Los Angeles Dogers, wydał książkę „Oscarmetrics”. Typuje zwycięzców, zbierając dane z lat ubiegłych, zestawiając różne nagrody, badając zależności i przekazy medialne.

Zauzmer przewidział w ten sposób, że gdy nominowane były jednocześnie Meryl Streep (za „Żelazną Damę”) i Viola Davies (za „Służące”), to wygra ta pierwsza, choć więcej osób obstawiało tę drugą. Statystyki pozwoliły też odgadnąć, że Ang Lee wygra statuetkę za wyreżyserowanie „Życia Pi”, mimo że wielu ekspertów za faworyta uważało Stevena Spielberga i jego „Lincolna”.

Czy statystyka pozwala z całą pewnością rozgryźć umysły akademików? Zauzmer twierdzi, że ze względu na zbyt małą liczbę danych udaje mu się przewidzieć 77 proc. zwycięzców w 20 kategoriach. Nie bierze pod uwagę filmów krótkometrażowych, trudniejszych do obstawienia.

Czytaj też: „Służące” pokazują, jak zmieniły się czasy

Moje oscarowe przewidywania...

Przewidywanie ze stuprocentową skutecznością nie jest proste ani zapewne możliwe. Korzystają na tym bukmacherzy, którzy przyjmują zakłady, kto przyniesie do domu złotą statuetkę krzyżowca. Choć zgadywanie w tym roku może się akurat okazać dziecinnie proste. 3 lutego na Twitterze Akademii ukazał wpis o treści: „Moje oscarowe przewidywania”, zawierający listę potencjalnych zwycięzców w najważniejszych kategoriach. Tweet szybko zniknął, ale zdążył się wyświetlić 3 mln obserwatorów. Akademia wyjaśniła, że była to pomyłka techniczna i absolutnie niczego przedwcześnie nie ujawniła. Prawda to czy blef – przekonamy się już w nocy z 9 na 10 lutego.

Czytaj też: Jaki jest „Richard Jewell” Clinta Eastwooda

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wspólnota sieci

Miliony ludzi utknęły w domach nagle i nie wiadomo na jak długo. Odizolowani i poddani kwarantannie uczą się żyć sami ze sobą. Czy internet to udźwignie?

Aleksandra Żelazińska
27.03.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną