„Polityka”. Pilnujemy władzy, służymy czytelnikom.

Prenumerata roczna taniej o 20%

OK, pokaż ofertę
Kultura

Zapraszamy do trujki

Trójka bez Manna

Wojciech Mann i Anna Gacek, byli już współprowadzący audycję „W tonacji Trójki”. Wojciech Mann i Anna Gacek, byli już współprowadzący audycję „W tonacji Trójki”. Twitter
Odchodzący z Trójki Wojciech Mann mówi, że trwa właśnie mord radia publicznego, sadystycznie krojonego na plasterki. Projekt nadzoruje szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański i gorliwi wykonawcy jego poleceń.
Andrzeja Rogoyskiego na stanowisku prezesa Polskiego Radia zastąpiła Agnieszka Kamińska.Mateusz Włodarczyk/Forum Andrzeja Rogoyskiego na stanowisku prezesa Polskiego Radia zastąpiła Agnieszka Kamińska.

Koniec świata słuchaczy Trójki następuje od paru lat, w odcinkach, wraz ze znikaniem z anteny kolejnych prowadzących. W ubiegłym tygodniu za wygraną dał Wojciech Mann. Panuje przekonanie, że dał się sprowokować. Od dawna uwierał obecne władze Polskiego Radia oraz osobiście nadzorującego je szefa Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego, ale nie mieli odwagi wyrzucić Manna z pracy. Obecna prezes spółki Agnieszka Kamińska zdecydowała więc o tym, by nie przedłużyć umowy Annie Gacek, obecnej w Trójce niemal od 20 lat. Gacek była partnerką Manna w audycji „W tonacji Trójki”. – Rozumiem, że można pozbyć się kogoś, kto się nie sprawdził, zrobił coś niedopuszczalnego z zawodowego albo z moralnego punktu widzenia. Ale to nie jest przypadek Ani. Gdy więc ktoś zaczął robić porządki w moim ogródku bez mojej wiedzy, poczułem, że mam dość – mówi Mann.

Trwał na posterunku mimo gęstniejącej atmosfery w Trójce, zmienianej pod dyktando ludzi „dobrej zmiany”. – Przede wszystkim miałem poczucie obowiązku wobec słuchaczy. Wśród maili, które dostawałem, większość była zwieńczona oczekiwaniem, żebym wciąż do nich mruczał – mówi. Mrucząc, Mann nie omieszkał od czasu do czasu z właściwą sobie inteligentną złośliwością wbijać szpilek obecnej władzy, a także jej funkcjonariuszom oddelegowanym do robienia partyjnej propagandy na antenie. Słuchacze reagowali z entuzjazmem, gdy jednym zdaniem („niektórzy potrafią robić wywiady sami ze sobą”) sprawił, że z jego piątkowego porannego pasma zniknął redaktor naczelny „Do Rzeczy” Paweł Lisicki prowadzący rozmowy polityczne. Przeniósł się na inne dni. – Nie wiem, czy po tym, co powiedziałem, poczuł się niechciany. Nie podejrzewam go o taką wrażliwość – kwituje Mann.

Polityka 12.2020 (3253) z dnia 17.03.2020; Kultura; s. 91
Oryginalny tytuł tekstu: "Zapraszamy do trujki"
Reklama