Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Ping-pong albo modlitwa

Paweł Szamburski na tropie renesansowej muzyki

Paweł Szamburski (ur. 1980 r.) – klarnecista, kompozytor, współzałożyciel wytwórni Lado ABC. Paweł Szamburski (ur. 1980 r.) – klarnecista, kompozytor, współzałożyciel wytwórni Lado ABC. Mikołaj Starzyński
Cały czas siedzi we mnie metalowiec – mówi klarnecista Paweł Szamburski, członek zespołu Bastarda, który odkrywa dla sceny alternatywnej renesansowe utwory o śmierci.
Okładka płyty zespołu Bastarda.materiały prasowe Okładka płyty zespołu Bastarda.

JAKUB KNERA: – Pandemia przerwała wasze plany koncertowe w marcu, ale 1 lipca zagraliście w końcu z zespołem Bastarda w ramach cyklu Ladom. Jakie to uczucie?
PAWEŁ SZAMBURSKI: – To było bardzo wzruszające i mocne dla nas doświadczenie. Człowiek niby wie, co jest najważniejsze w życiu, ale po przerwie i takim resecie – wie lepiej.

W czasie pandemii zagrałeś kilka koncertów online. Jak oceniasz tę formę prezentacji muzyki?
To rzeczywiście zupełnie inna materia. Brak publiczności utrudnia i usztywnia przepływ energii, ale da się to zrobić dobrze. Trzeba zadbać o formę wizualną, postprodukcję i uatrakcyjnić ten przekaz, bo liczne realizacje online podczas pandemii zalały sieć i ludzie stracili nimi zainteresowanie. Przede wszystkim jednak uświadomiło mi to, jak ważny jest żywy kontakt z publicznością i relacja społeczna.

To był też okres wyciszenia. Grasz od ponad dwóch dekad, ale na solowym albumie „Ceratitis Capitata” twoja muzyka stała się bardziej oszczędna i spokojna.
To praca nad redukcją – wcześniej wytwarzałem dużo dźwięków, zapełniałem przestrzeń. „Ceratitis Capitata” było zmaganiem się z tym, żeby dać wybrzmieć ciszy, opowiedzieć historię, używając mniej środków niż zawsze. Bez efektów, loopów i całego tego wesołego miasteczka.

Skąd ten pomysł?
Moja narzeczona była wtedy w ciąży, szukałem czegoś nowego, zmiany, a jednocześnie nie chciałem tworzyć kolejnego zespołu. Zacząłem dłubać i szukać w sobie – gram na klarnecie, który dobrze pracuje z pogłosem, ma wtedy wiele alikwotów i wzajemnych współbrzmień. Szukałem różnych miejsc i poczułem, że najlepiej rezonuje w przestrzeniach sakralnych. A jeśli one, to i sakralny temat – tak wpadłem na pomysł pięciu kompozycji odnoszących się do pięciu religii basenu Morza Śródziemnego.

Polityka 31.2020 (3272) z dnia 28.07.2020; Kultura; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Ping-pong albo modlitwa"
Reklama