Kultura

(Meta)fora ze dwora

Literalizm: jak dosłowność niszczy sztukę

Praca ukraińskiej artystki AntiGonny, prezentowana na zbiorowej wystawie „Strach” w białostockiej Galerii Arsenał. Praca ukraińskiej artystki AntiGonny, prezentowana na zbiorowej wystawie „Strach” w białostockiej Galerii Arsenał. Galeria Arsenał
Największą chorobą naszych czasów stał się literalizm – napisała Olga Tokarczuk w liście pożegnalnym, przygotowanym na ceremonię pogrzebową prof. Marii Janion. Ostatnie przypadki polskiej sztuki dowodzą, że to trafna diagnoza.
Neon „Chominowa”, czyli nazwisko lwowskiej szmalcowniczki, która zadenuncjowała poetkę Zuzannę Ginczankę.Krzysztof Radzki/EAST NEWS Neon „Chominowa”, czyli nazwisko lwowskiej szmalcowniczki, która zadenuncjowała poetkę Zuzannę Ginczankę.

Nasza noblistka zdefiniowała literalizm jako tendencję do dosłowności, brak zdolności do rozumienia ironii i metafory. Jej zdaniem nie dopuszcza on jakiejkolwiek niejednoznaczności, unika osadzania dzieł czy zjawisk w szerszym kontekście. W rezultacie „niszczy zmysł piękna i sensu”, prowadzi do dogmatyzmu, nietolerancji i fundamentalizmu. Tak się złożyło, że w ostatnich tygodniach mieliśmy do czynienia z trzema przykładami wzorcowego wręcz literalizmu.

Przypadek pierwszy dotyczył pracy przygotowanej na festiwal „Utajone Miasto/Otwarte Miasto” w Lublinie.

Polityka 41.2020 (3282) z dnia 06.10.2020; Kultura; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "(Meta)fora ze dwora"

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Patrząc na Chiny

Im bliżej końca XX w., tym Chiny częściej przypominały się Zachodowi, Zachód ma jednak nieodmiennie kłopoty ze zrozumieniem Chińczyków. Jakie są te Chiny w oczach Zachodu?

Krzysztof Kardaszewicz
13.04.2021