Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Kultura

Rodzina, ukochany wróg

Łukasz Grzegorzek, autor filmu „Moje wspaniałe życie”, o tym, dlaczego warto być... nieprzyzwoitym

„Pisząc scenariusz, zastanawiałem się, czym jest dla mnie szczęście i rodzina – w skrócie to, co nazywamy wspaniałym życiem.” „Pisząc scenariusz, zastanawiałem się, czym jest dla mnie szczęście i rodzina – w skrócie to, co nazywamy wspaniałym życiem.” materiały prasowe
„Nie zrealizowałem marzeń rodziców. Uważali, że podważam ich autorytet, źle o nich myślę. A ja myślałem po prostu o sobie” – mówi Łukasz Grzegorzek, autor filmu „Moje wspaniałe życie”.
Łukasz GrzegorzekKatarzyna Klimkowska Łukasz Grzegorzek

JANUSZ WRÓBLEWSKI: – Tytuł filmu, choć ironiczny, może sugerować, że na ekranie zobaczymy część pańskiej biografii.
ŁUKASZ GRZEGORZEK: – To chyba mój najbardziej osobisty film. Akcję umieściłem w rodzinnym mieście, Nysie. Pokazuję szkołę, w której się uczyłem, osiedle, na którym się wychowałem. Fabuła jest utkana z doświadczeń i przemyśleń – moich, ale także bliskich mi osób.

Płeć bohaterki to kostium, żeby siebie za bardzo nie odsłonić?
Madame Bovary to ja! Tak, duża część postaci granej przez Agatę Buzek wzięta jest ze mnie.

W wywiadzie dla PAP przyznał pan, że to opowieść o tym, że czasami warto być nieprzyzwoitym. Dość prowokacyjne wyznanie.
To parafraza cytatu z Bartoszewskiego. Duszę się w przestrzeni społecznej, męczę w rodzinie, gdy wszystko podlega wartościowaniu, a przede wszystkim osądowi. Babcia uczyła mnie, że taktyka bycia przyzwoitym sprawdza się w życiu. Niestety, tak nie jest. Przy mnogości wyborów decydująca okazuje się intuicja, która często nie pokrywa się z przyzwoitością. Bywa na przykład tak, że ciało domaga się innego postępowania, niż oczekują tego bliscy.

Chodzi o romans, w który wplątuje się pańska bohaterka?
Tak, ona przyprawia rogi mężowi, pali blanty, nie postępuje jak wzorowa nauczycielka. Jest właśnie nieprzyzwoita. Szuka wewnątrz siebie busoli pozwalającej dokonywać najlepszych dla niej wyborów. Może chwilami brakuje jej empatii, popełnia błędy, kto jednak ich nie robi?

Wygląda to na manifest rodzinnego anarchizmu AD 2021.
Pisząc scenariusz, zastanawiałem się, czym jest dla mnie szczęście i rodzina – w skrócie to, co nazywamy wspaniałym życiem. Instytucja rodziny nie zniknie.

Polityka 44.2021 (3336) z dnia 26.10.2021; Kultura; s. 88
Oryginalny tytuł tekstu: "Rodzina, ukochany wróg"
Reklama