Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kultura

Jarosław Marek Rymkiewicz. Cenił anarchię i koty, miał swoją wizję Polski

Jarosław Marek Rymkiewicz w swoim ogrodzie w Milanówku. Zdjęcie z 2002 r. Jarosław Marek Rymkiewicz w swoim ogrodzie w Milanówku. Zdjęcie z 2002 r. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Choć prawica chętnie się na niego powoływała, to w jego wizji były elementy rozsadzające prawicowy projekt od środka: nihilizm, anarchia, szaleństwo, ateizm. Warto wrócić teraz i do jego eseistyki, i do wierszy.

Zmarł Jarosław Marek Rymkiewicz, wybitny poeta, pisarz, historyk literatury i eseista. Miał 86 lat. Autor wielu ważnych książek, począwszy od „Umszlagplatzu”, przez rozprawy historycznoliterackie o Mickiewiczu i Słowackim, eseje historyczne, encyklopedię „Leśmian”, po tomy wierszy. Był też laureatem nagrody Nike za książkę poetycką „Zachód słońca w Milanówku” w 2003 r.

Albo Polskę stracimy, albo ocalimy

W czterech znakomitych literacko esejach o polskiej historii: „Wieszanie”, „Kinderszenen”, „Samuel Zborowski” i „Reytan. Upadek Polski”, nie tylko interpretował przeszłość, ale i tworzył możliwą wizję przyszłości kraju. Wielokrotnie przywoływał mickiewiczowski podział na dwie Polski: ludzi „rozsądnych”, „Europejczyków”, którzy chcą, żeby Polska przestała istnieć, roztopiła się, i Polskę „szaleńców” i „barbarzyńców”, którzy chcą, żeby istniała. Mickiewiczowski podział, jak pisał w „Reytanie”, pasuje do dzisiejszej rzeczywistości: „Trzeba więc wybierać – albo będziemy ludźmi rozsądnymi i stracimy Polskę; albo będziemy ludźmi szalonymi i przyczynimy się do jej ocalenia”.

Rymkiewicz wielokrotnie sugerował, że jedyną właściwą drogą dla Polski są rządy Jarosława Kaczyńskiego. Pisał do niego w słynnym wierszu po katastrofie smoleńskiej: „Nie można oddać Polski w ręce jej złodziei / Którzy chcą ją nam ukraść i odsprzedać światu / Jarosławie! Pan jeszcze coś jest winien Bratu! / Dokąd idziecie? Z Polską co się będzie działo? / O to nas teraz pyta to spalone ciało / I jest tak że Pan musi coś zrobić w tej sprawie / Niech się Pan trzyma – Drogi Panie Jarosławie”. Polityczne zaangażowanie zaczęło być widać już wcześniej, w wierszach i medialnych wypowiedziach.

Czytaj też: Rymkiewicz. Romantyczny piewca narodowych wartości

Tymczasem jeszcze nie tak dawno temu Rymkiewicz był znany przede wszystkim jako badacz literatury, znawca romantyzmu, autor książek o Słowackim i Leśmianie, wybitny poeta. Szerokie grono czytelników zyskał dzięki książce „Wieszanie” z 2007 r. Już wcześniej zresztą zajmował się ideą polskości, m.in. w „Rozmowach polskich latem 1983” czy w książce „Wielki książę z dodaniem rozważań o istocie i przymiotach ducha polskiego”.

W „Wieszaniu” Rymkiewicz stawia tezę, że Polska mogłaby się stać prawdziwym narodem za cenę królobójstwa dokonanego na Stanisławie Auguście Poniatowskim. Przepustką do historii byłaby rewolucja, tak jak we Francji, ale tak się nie stało.

Wolny Polak, twór nietzscheański

„Kinderszenen” to znowu opowieść o szaleństwie Polaków, o powstaniu warszawskim, dzięki któremu, paradoksalnie, powstała potem niepodległa Polska. Rymkiewicz stanął po stronie romantycznego szaleństwa, zbrojnego czynu i krwawej manifestacji. W „Samuelu Zborowskim” stworzył z kolei apoteozę anarchii jako najwyższej realizacji polskiej wolności.

W jednym z wywiadów mówił, że podoba mu się motłoch i plebs, i polska anarchia, która jest spadkiem po szlachcie. Przy czym wolny Polak u Rymkiewicza to nie jest „prawdziwy Polak”, rdzennie etniczny: „Polska jest dla Polaków. Oczywiście, nie mam na myśli jakichś etnicznych Polaków, bo takich pewnie w ogóle nie ma, a sam jestem raczej etnicznym Tatarem, z tatarskiego rodu, który kiedyś osiedlił się pod Mariampolem i Winkszhnupiem. Albo jestem, jeśli ktoś woli, etnicznym Niemcem, z rodu, który osiedlił się na granicy rosyjsko-pruskiej” – mówił w wywiadzie z Joanną Lichocką. Wolny Polak u Rymkiewicza to twór nietzscheański – jest koroną stworzenia i opozycją do niewolników, wewnętrznych Moskali, którzy chcieliby Polskę sprzedać.

Chętkowski: Jarosław Marek Rymkiewicz, absolwent mojego liceum

Lepiej oszaleć z Mickiewiczem

Cztery książki eseistyczne Rymkiewicza są próbą redefinicji polskości. Zakończenie „Samuela Zborowskiego”, czyli słynne zdanie: „Pójdźmy tam, gdzie prowadzi nas ta krew cieknąca. Pójdźmy za tą trumną”, było odczytywane jako wezwanie do odnowienia romantycznych fantazmatów albo świata, w którym Polacy wreszcie nie są słabymi ofiarami, ale są dzicy i okrutni (tak czytał to zakończenie Szczepan Twardoch).

Rymkiewicz projektował przyszłość: „Moja rada w tej sprawie jest taka. Jak się jest Polakiem, to lepiej jest oszaleć z Mickiewiczem i z Reytanem, niż znaleźć się wśród ludzi rozsądnych, którzy takich szaleńców nie lubią, i razem z ludźmi rozsądnymi stracić Polskę – a tym razem to może nawet na zawsze” – pisał w „Reytanie”.

Więc choć prawica chętnie powoływała się na niego, to w jego wizji były elementy rozsadzające prawicowy projekt od środka: nihilizm, anarchia, szaleństwo, ateizm. Chętnie cytował Nietzschego: „Nie ma sprawiedliwości w historii, nie ma dobroci w naturze i dlatego pesymista, jeśli jest artystą w rzeczach historycznych, idzie tam, gdzie nieobecność sprawiedliwości ukazuje się jeszcze ze wspaniałą naiwnością. (…) Artysta nihilistyczny zdradza się chceniem i wyróżnianiem historii cynicznej, natury cynicznej”. Ten fragment mógłby być mottem mojej książki” – mówił o książce „Wieszanie”. „Napisałem opowieść o historii cynicznej, która jest kompletnie indyferentna wobec dobra i zła”.

Dehnel: Złowieszcz narodowy

Przyznawał też: „Dobrze jest sobie zdać sprawę, że być może nie jesteśmy gatunkiem wybranym, a inne gatunki: koty, jeże, drzewa, mają takie same prawa, a są w dodatku ładniejsze. I może są też lepiej ułożone w istnieniu, bardziej harmonijnie i przez to przyjemniej. Ludzie są gatunkiem, który kłóci się z własnym istnieniem, i to może doprowadzić do tego, że się wyniszczy i nie będzie w stanie zachować swoich przywilejów gatunkowych. Tylko wtedy nie byłoby już nikogo, kto by się cieszył światem z perspektywy estetycznej i podziwiał koty, i jeże...”.

Warto wrócić teraz i do jego eseistyki, i do wierszy:

Zimowy pogrzeb na cmentarzu w Bolimowie

(z tomu „Zachód słońca w Milanówku”)

Za jej trumną szły koty – ale niewidzialne
Koty ułomne oraz koty parafialne

Śnieżek kładł się na grobach bez większej ochoty
Szedł niewidzialny orszak – same zmarłe koty

Zapchlony Żółtek oraz szalony kot Bończa
Z jego ramion zwisała dziurawa opończa

Kot księżej gospodyni, za nim kot poety
Niewidzialnie pachniały mielone kotlety

Kot w ostrogach, kot Frajszyc w żółtym kapeluszu
Kot Połowa Ogona oraz kot Bez Uszu

Niesiono garnek z kaszą i wilgotne pranie
Kto umiera, ten nie wie – co po nim zostanie

Półżywy kot Nazista oraz kot garncarza
Kto umiera, ten nie wie – co mu się przydarza

I nie wie, kto umiera – czy się przyda Bogu
Szedł kot Skurwiel, ten, który sika mi na progu

Kot Utopiony w Worku, kot Idź do Cholery
Niesiono niewidzialne papieskie ordery

Kot podmiejskiej kolejki, stary kot Eliota
Na końcu, jeśli chcecie – szła połowa kota

Koleżka naszej Psotki biały kot Półgłówek
Tu u nas każdy chciałby mieć taki pochówek

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Gerhard Schröder, towarzysz Putina. Toksyczny związek na dobre i złe

Były kanclerz Gerhard Schröder, który wciąż nie wyrzekł się przyjaźni z gospodarzem Kremla, jest symbolem wszystkich niemieckich problemów z Rosją. Ale wcale nie najgorszym.

Marek Orzechowski
19.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną