Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

Katarzyna Kozyra przespała swoje 60. urodziny. Niezwykły performans

Katarzyna Kozyra Katarzyna Kozyra Arch. pryw.
„Nie, nie, nie budźcie mnie. Śni mi się tak ciekawie. Jest piękniej w moim śnie niż tam, na waszej jawie”. Tak śpiewała kiedyś Kalina Jędrusik. Jej słowa nabrały nieoczekiwanej aktualności.
Katarzyna KozyraArch. pryw. Katarzyna Kozyra

Katarzyna Kozyra, znana i niegdyś bardzo kontrowersyjna artystka, a przy okazji laureatka Paszportu POLITYKI, ukończyła 60 lat. Z tej okazji postanowiła urządzić – jak zaznaczyła w zaproszeniu – „performatywną imprezę urodzinową”. Co jak co, ale na performansach Kozyra się zna, więc apetyty zaproszonych były spore. I co zastali przybyli w liczbie około stu osób goście? Smaczne jedzenie, niezłe wina, obsługę DJ-a oraz... głęboko śpiącą w centralnej części bankietu artystkę.

Kozyra na randce z Morfeuszem

W stan, który nie pozwalał na przypadkowe wybudzenie, wprowadził ją, stosownymi zabiegami, zawodowy hipnotyzer. Zaskoczeni i zdezorientowani goście otrzymali kartki, na których artystka wyjaśniła powód zaskakującej randki z Morfeuszem. I wydawali się go akceptować. Myślę, że warto go poznać, bo mówi sporo nie tylko o samej Kozyrze jako wrażliwej artystce i człowieku, ale i o czasach, których przyszło nam wszystkim doświadczać. Oto jego treść:

„Zdecydowałam się przespać swoje 60. urodziny. We śnie, w który zapadam, chcę opowiedzieć sobie historię ostatnich 30 lat wypełnionych twórczością. Sen jest również tekstem; spróbuję go zapamiętać, a potem zapisać i przekazać – sobie i gościom. Rejestracja filmowa tego zdarzenia pozwoli mi obejrzeć reakcję publiczności, przyjaciółek i przyjaciół, którzy dla mnie wiele znaczą, i przygodnych widzów, z którymi zawsze trzymam kontakt, w dobrych i złych momentach mojego życia. Nie wiem, co mnie czeka. Czy przebudzenie będzie pamięcią o koszmarze, czy może przemienieniem? Niepewność była zawsze i jest motorem moich działań, a sen jest tym rodzajem »aktywności«, o której efektach czasem dopiero po latach się dowiadujemy. (…)

Ten sen, w który zapadnę, to również symbol mojej sytuacji, rozczarowania otoczeniem, w jakim znalazła się dziś sztuka, zwątpieniem w marność spektaklu, który powielany w nieskończoność, pogrąża polskie galerie i muzea w marazmie powtarzalnych rytuałów wystawienniczych: produkowania, wieszania i demontowania dzieł. W sytuacji, gdy świat nękają wojny, głód i wykluczenie.

Chcę to przeżyć jak stan hibernacji, zwolnienia i wytchnienia od gonitwy za mirażami sukcesu i widmami nieuchronnych porażek. Tak chcę świętować swoje 60. urodziny. Opowiecie mi potem to, co zobaczyliście.

Ktoś powiedział kiedyś, że we śnie jesteśmy wszystkimi śnionymi osobami. Może jedną z nich rozpoznam jako siebie?”.

Czytaj też: Echa afery bananowej

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Mieli rusyfikować, a się spolonizowali. Rosyjscy kolonizatorzy na Mazowszu

W XIX w. car sprowadził na Mazowsze rosyjskich kolonistów. Mieli krzewić rodzimą kulturę i zruszczać okoliczną ludność. Zamiast tego Rosjanie sami się spolonizowali.

Violetta Wiernicka
21.05.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną