Zabójczy urok zielonego potworka
Polacy mają nowego idola. Nie jest nim wcale ani popkulturowy artysta, ani rządzący bądź opozycyjny polityk, ani nawet sportowiec zwycięzca. Ulubieńcem mas stał się brzydal Shrek, który po raz trzeci gości na naszych ekranach, gromadząc w pierwszy weekend 800 tys. widzów. Tylko czy naprawdę jest się z czego cieszyć?

Stałem w wybrzuszonej, przebierającej nogami kolejce po bilety na „Shreka” i od początku miałem wrażenie, że coś mi się w tym kadrze nie zgadza. Już po chwili wiedziałem co. Otóż w tłumie przeważali dorośli, w dodatku podekscytowani bardziej niż dzieci, które dały się im przyprowadzić do kina. Nie wszyscy zresztą dojrzali widzowie musieli korzystać z tego alibi. Dlatego nasze multikina zwiększyły liczbę seansów, a niektóre pracują do późnej nocy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną