Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Kultura

Polskie bagno

„Rojst”, czyli polskie bagno. W serialu o przeszłości odbijają się nasze czasy. Efekt zdumiewa

Filip Pławiak jako przyszła szara eminencja „Rojsta”, kierownik Hotelu Centrum. Filip Pławiak jako przyszła szara eminencja „Rojsta”, kierownik Hotelu Centrum. Robert Pałka
Zakończona właśnie serialowa trylogia „Rojst” to świetny dramat i kryminał, z portretem zmieniającej się Polski w tle. Przy okazji dużo mówi o sukcesie współczesnego rynku streamingowego i jego polskim problemie.
Magdalena Różczka w roli bezkompromisowej sierżant Anny Jass.Robert Pałka Magdalena Różczka w roli bezkompromisowej sierżant Anny Jass.

„To Marian Hanys, nowa twarz polskiego biznesu, szeroki wachlarz usług” – przedstawia granego przez Wojciecha Kalarusa lokalnego gangstera w trzeciej i ostatniej części „Rojsta” barman w Piekiełku – barze z dansingiem w podziemiach Hotelu Centrum. Nowy sezon ma podtytuł „Millenium”, akcja toczy się tuż przed końcem starego tysiąclecia. Znane z poprzednich części miejsca przechodzą lifting, zmieniają się nazwy, moda, a z telewizora Robert Makłowicz poucza widzów: „W tym stuleciu nie robimy zakupów w sklepikach, tylko w marketach, to era megamarketów”.

Zarazem jednak rozmaite „nowe twarze” do złudzenia przypominają stare. „Gorszy pieniądz zawsze wypiera lepszy i po każdej gnidzie przychodzi następna” – komentuje zachowanie nowego prokuratora Leśniaka Witold Wanycz (Andrzej Seweryn), dziennikarz „Kuriera”, w tym sezonie już emerytowany, pozbawiony złudzeń i zanurzony w dramatycznej przeszłości, swojej i miasta, którą porzuca okazjonalnie i głównie z przymusu.

Przeszłość ta związana jest z lasem na Grontach, grzęzawiskiem symbolizującym w „Rojście” (tytuł oznacza bagno) lokalny klimat nienazwanego, zbudowanego z tajemnic i przemilczeń, miasta w południowo-zachodniej Polsce, jednego z tych, które po drugiej wojnie światowej wymieniło mieszkańców. Na pytanie, skąd jest, Wanycz odpowiada: „Jak wszyscy tutaj – nie stąd”. W lesie na Grontach Armia Czerwona, nie bez wsparcia przybyłych ze Wschodu Polaków, urządziła obóz internowania dla wysiedlonych niemieckich rodzin, z masowymi gwałtami i morderstwami. W kolejnych dekadach do zakopanych tam ciał dołączały następne: ofiary lokalnych porachunków, wymierzania sprawiedliwości na własną rękę, bezmyślnej nienawiści i zaszczucia, SB i wilczego kapitalizmu.

Polityka 11.2024 (3455) z dnia 05.03.2024; Kultura; s. 86
Oryginalny tytuł tekstu: "Polskie bagno"
Reklama