Kultura

Ismail Kadare, najwybitniejszy pisarz Albanii. Dlaczego nigdy nie dostał Nobla?

Ismail Kadare (1936–2024) Ismail Kadare (1936–2024) Friedrich, Brigitte / SZ-Photo / Forum
W poniedziałek w Tiranie zmarł 88-letni Ismail Kadare. W warunkach komunistycznej dyktatury jego twórczość była ciągłym pojedynkiem o życie.

Dla Albańczyków to niezwykle smutna wiadomość, bo odszedł ich mistrz, gigant, którego twórczość przyćmiła wszystko inne, a zarazem autorytet moralny. Dużo słabiej słychać głosy krytyczne. Mimo że jego książki wielokrotnie trafiały na indeks, po upadku komunistycznego reżimu w 1991 r. zarzucano mu, że był pokornym twórcą, który lubił stroić się w piórka dysydenta. Faktem jest, że nie da się opowiedzieć o Kadarem bez Envera Hodży, człowieka, który zmienił Albanię w jeden z najbardziej zamkniętych krajów na świecie. Nawet po śmierci dyktatora jego cień wciąż unosi się nad pisarzem.

Mikrokosmos Gjirokastry

Był mistrzem w kreowaniu gęstych, kafkowskich narracji, w których bohater błądzi jak w labiryncie, zapadając się w kolejne pokłady zła. Jago książki, jak żadne inne, pokazywały Albanię jako miejsce naznaczone dyktaturą i po uszy zanurzone w mityczną przeszłość. Biorąc pod uwagę miejsce, gdzie przyszedł na świat, położoną na południu kraju Gjirokastrę, trudno pomyśleć, że mógł pisać inaczej.

Nazywa się ją kamiennym miastem, a sam Kadare napisał, że położona na stromym zboczu Gjirokastra „była jakby prehistoryczną istotą, która skamieniała w próbie wdrapania się na szczyt”. Czas naprawdę stanął tu w miejscu. W 1936 r., kiedy urodził się Kadare, miastem wciąż rządziły rody, których korzenie można prześledzić pięć stuleci wstecz. Mieszkańcy tworzyli zwartą, hierarchiczną społeczność, w której cała władza, prestiż i pieniądze znajdowały się w rękach kilku wpływowych rodzin. W Gjirokastrze nazwisko – dobre nazwisko – było wszystkim. Ismail Kadare miał szczęście, bo jego ród był stary i cieszył się szacunkiem.

Dzieciństwo pisarza przypadło na lata włoskiej okupacji Albanii (1939–43). Później jako nastolatek wyjechał do Moskwy, aby studiować w Instytucie Literackim im. Maksyma Gorkiego. Komunistyczny reżim ustanowiony w Tiranie po zakończeniu II wojny światowej na gwałt potrzebował autorów tworzących w duchu socrealizmu. Na początku lat 60. wraca do Albanii. Pisze głównie poezję. Zamiast popełnić dzieło wychwalające ruch robotniczy albo walkę klasową, publikuje wiersz o księżniczce Argjiro, popularnej figurze albańskiego folkloru, o której z pewnością usłyszał kiedyś na ulicach Gjirokastry. Utwór został skrytykowany, a Kadare po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę komunistycznej wierchuszki.

Czytaj też: Bałkany za żelazną kurtyną

Ulica szaleńców

I sekretarzem Komunistycznej Partii Albanii był wówczas Enver Hodża, nemezis Kadarego, człowiek, z którym los zwiąże go na dobre. Obaj wywodzili się z tego samego miasta – ich rodzinne domy stały oddalone od siebie o kilka metrów, przedzielone „ulicą szaleńców”. Za młodu ich drogi się nie przecięły: Hodża był starszy o 28 lat. Przyszły dyktator nie wywodził się też z szanowanego rodu. A w mikrokosmosie Gjirokastry takich ludzi, jak stwierdził później sam Kadare, „się nie zauważało”.

Po raz pierwszy – i jedyny – spotkali się w 1971 r. na kolacji w domu Hodży. Kadare był już wtedy uznanym w kraju pisarzem. Rozmowa toczyła się wokół planowanej przez niego powieści, która nawiązywałaby do rozłamu w stosunkach między Tiraną a Moskwą. Hodża był ciekaw, w jakim świetle zostanie przedstawiony. Rozmowa toczyła się w kulturalnej atmosferze, ale kiedy książka ujrzała światło dzienne w 1973 r. („Zima wielkiej samotności”), została skrytykowana przez działaczy partyjnych jako „antypaństwowa”. Wówczas Hodża po raz pierwszy wyciągnął do pisarza pomocną dłoń. Nie dał go potępić. Co zadecydowało? Sentyment do krajana z Gjirokastry? Zauroczenie jego talentem? A może własne niespełnione ambicje pisarskie?

Początek lat 70. był przełomem w życiu Kadarego, ponieważ jako pierwszy albański pisarz doczekał się uznania w Europe. To wówczas bez jego wiedzy ani zgody (Albania, jak większość państw bloku wschodniego, nie była sygnatariuszem konwencji o prawie autorskim) ukazał się francuski przekład powieści „Generał martwej armii”. Niespodziewana sława postawiła go w kłopotliwym położeniu. Dla twardogłowych przedstawicieli partii oraz części środowiska literackiego Kadare stał się „pupilem Zachodu”, co w warunkach państwa policyjnego było równoznaczne z podejrzeniem o szpiegostwo.

Ze swojej strony Hodża cały czas bawił się z pisarzem w kotka i myszkę. Raz obłaskawiał Kadarego, czyniąc go członkiem parlamentu albo zezwalając na druk zatrzymanej przez cenzurę książki, aby zaraz potem zepchnąć go w niebyt. W 1975 r. Kadare napisał poemat „Czerwony pasza”, wyśmiewający partyjną biurokrację. Został potępiony i skazany na zesłanie do obozu pracy na „reedukację”, ale Hodża kazał go stamtąd szybko wyciągnąć.

Czytaj też: Tito idzie trzecią drogą

Nobel, którego nie było

W kolejnych utworach Kadare coraz częściej odwoływał się do alegorii, osadzając swoje powieści w Albanii pod rządami Osmanów (Albania była częścią Imperium Osmańskiego od XV w. do początku XX w.). Największym osiągnięciem tej gęstej, surrealistycznej prozy był wydany w 1978 r. „Pałac snów” – ponura wizja totalitarnego państwa kontrolującego sny obywateli. „Pałac” wycofano ze sprzedaży po ledwie dwóch tygodniach i skazano na przemiał.

Sam Kadare również droczył się z reżimem. W 1981 r. napisał „Koncert” (niewydany po polsku), polityczną satyrę o kryzysie w relacjach Albanii z Chinami, choć musiał wiedzieć, że książka zostanie odesłana na półkę.

Mimo że miał taką możliwość, Kadare nie chciał wyjeżdżać z kraju. Służby bezpieczeństwa oplotły go siecią informatorów, ale był zbyt znany, aby bać się o swoje życie. Na emigrację zdecydował się dopiero w 1990 r. Enver Hodża nie żył od pięciu lat, komunizm w bloku wschodnim chwiał się w posadach, ale albańscy towarzysze nadal trzymali kraj w żelaznym uścisku. Otrzymał azyl polityczny we Francji, gdzie już od lat cieszył się ogromnym szacunkiem. Zamieszkał w dzielnicy łacińskiej w Paryżu. W kolejnych książkach wciąż wracał do tematu wolności zagrożonej przez totalitaryzm. Dystopijna, nagrodzona międzynarodowym Bookerem w 2005 r. książka „Traitor’s Niche” (niewydana po polsku) pokazuje jednostkę jako trybik w biurokratycznej machinie, władnej kontrolować ludzkie myśli i wymazywać pamięć całych narodów.

Po upadku komunizmu wracał do Tirany, ale nie przeprowadził się tam na stałe. Był atakowany przez środowiska, które zarzucały mu uległość w stosunku do reżimu. Pytany o swoje relacje z Hodżą, odpowiadał, że jedynymi prawami, jakich czuł się zobowiązany przestrzegać, były „prawa literatury”.

Wielokrotnie był wymieniany w gronie kandydatów do literackiego Nobla. Nigdy go nie dostał. I nie zdecydowały o tym plotki o „zażyłości” z Enverem Hodżą. Nie dostał go, bo zamiast wykonać spektakularny gest na miarę Sołżenicyna, przez kilka dekad prowadził grę o życie z komunistycznym reżimem. Bo nie wpisał się w stereotyp wschodnioeuropejskiego pisarza – dysydenta, który szuka ratunku na Zachodzie. Nie dostał go, bo poza komunizmem w swoich późniejszych książkach odważył się skrytykować również zachodni kult wolności (m.in. w powieści „The Accident”).

Czytaj też: Bałkańskie wychodźstwo

Pisarz arcyalbański

Kadare bez wątpienia zajmuje ważne miejsce w literaturze światowej. Jego wartość ma jednak fundamentalne znaczenie przede wszystkim dla Albańczyków. W artykule wspomnieniowym opublikowanym na łamach „Tirana Times” Albert Rakipi, szef Albańskiego Instytutu Studiów Międzynarodowych, powiedział, że jego twórczość domknęła długi historyczny proces „stawania się” Albanii.

Kadare zawsze będzie pisarzem arcyalbańskim, choć raczej unikał grania na tanich, nacjonalistycznych nutach, a w swoich książkach poruszał tematy trudne i krytykował narodowe przywary. Będzie nim, bo uchwycił rdzeń albańskiej duszy; bo w jego twórczości Albania zawsze była czymś mitycznym (Albańczycy nazywają swój kraj Shqiperia, krainą orłów), starożytnym narodem głęboko osadzonym w tradycyjnej kulturze, rządzonym przez surowe prawa Kanunu (prawa zwyczajowego), gdzie raz dane słowo (Besa) obowiązuje aż do śmierci. Dał światu Albanię wielką, nawet jeśli znajdowała się pod osmańską albo włoską okupacją.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jak Koreańczycy podbijają świat muzyki klasycznej. Słychać ją nawet w słynnych k-dramach

Muzycy z Korei Południowej coraz częściej podbijają świat muzyki klasycznej. To dalszy ciąg koreańskiej fali, efekt olbrzymich ambicji i kultury, która Beethovena i Brahmsa umieszcza w tytułach romansowych seriali.

Dorota Szwarcman
15.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną