Nie tylko „Boléro”
Maurice Ravel, nie tylko twórca „Boléro”. Trudno o bardziej zmysłową muzykę niż jego
Pytany przez młodszego kompozytora Arthura Honeggera, który ze swoich utworów uważa za arcydzieło, odparł: „Oczywiście »Boléro«, ale niestety jest ono pozbawione muzyki”. Znana tancerka Ida Rubinstein najpierw zamówiła u niego orkiestrację tańców ze suity fortepianowej „Iberia” Isaaca Albéniza (Ravel był wybitnym instrumentatorem utworów własnych i cudzych; z tych ostatnich najbardziej znane jest opracowanie „Obrazków z wystawy” Modesta Musorgskiego). Rzecz rozbiła się jednak o prawa autorskie. Musiał więc sam skomponować coś hiszpańskiego w charakterze. W tym był świetny: miał już za sobą suitę orkiestrową „Rapsodia hiszpańska”, komiczną operę „Godzina hiszpańska” i „Alborada del grazioso” z fortepianowego cyklu „Miroirs”.
Wariat!
Baskijski znajomy Ravela Gustave Samazeuilh opisał, jak na wakacjach w Saint-Jean-de-Luz kompozytor, goszczący go w żółtym płaszczu kąpielowym i czerwonym czepku (wybierał się na plażę), jednym palcem wystukał mu na fortepianie przyszłą główną frazę „Boléra”, pytając: „Pani Rubinstein prosi mnie o balet. Nie sądzi pan, że w tym temacie jest coś natarczywego? Spróbuję go powtórzyć wiele razy bez żadnej zmiany, stopniując tylko orkiestrę, jak potrafię najlepiej”.
Tak zrobił. Traktował ten utwór jako ćwiczenie instrumentacyjne, które – jak twierdził – wykonałby i student, gdyby wpadł na ten pomysł. Uważał, że zostanie szybko zapomniane, więc zaskoczył go sukces najpierw baletu w zmysłowej choreografii Bronisławy Niżyńskiej, później wersji koncertowej. Pewna starsza pani krzyczała podczas wykonania: „Wariat!”, co kompozytor, gdy mu o tym doniesiono, skomentował: „Ona zrozumiała!