Wielki influencer
Melchior Wańkowicz, wielki influencer, żywy magnetofon. Własne życie sprzedawał jako produkt
JUSTYNA SOBOLEWSKA: – Melchior Wańkowicz był pisarzem, o którym krążą legendy, trudno było oddzielić mity od prawdy?
ŁUKASZ GARBAL: – Starałem się to zrobić, bo zawsze trzeba ustalić fakty, mimo świadomości, że ludzie i tak będą woleli mity, a nie skomplikowaną prawdę. I biografia kogoś takiego jak Wańkowicz – reporter, ale jednocześnie reklamowiec, sprzedający własne życie jako produkt niczym jakiś „wielki influencer” – jest świetnym modelem do ukazania zarówno tego psychologicznego mechanizmu, jak też konieczności fact-checkingu biografii tworzonej z uproszczeń, mitów, a czasem i fake newsów.
Na przykład?
To nie było tak, że Wańkowicz wymyślił hasło „Cukier krzepi”. Prawda była ciekawsza, bo to nie było jedno hasło i jedna chwila. Wańkowicz trzy lata pracował jako szef kampanii reklamowej i tworzył politykę uzależnienia Polaków od cukru, proponując m.in. stworzenie fikcyjnego Towarzystwa Ochrony Niemowląt, które miałoby przedstawiać cukier jako coś dobrego dla dzieci. W biografii cytuję zachowany w archiwum plan uzależnienia Polaków od cukru autorstwa Wańkowicza, ale i tak zostanie wiara w mit, że po prostu wymyślił dwa słowa, bo przecież sam kiedyś tak napisał. Wańkowicz był takim „wielkim instagramerem”, który coś wybiera do pokazania innym, a coś ukrywa. Chciałem dojść do tego, jak było naprawdę: nie po to, by Wańkowicza odbrązawiać, ale też bez padania przed nim na kolana. Żeby starać się go zrozumieć. Prawda jest ciekawsza od fikcji.
Była to postać pełna sprzeczności. Budował swoje teksty na kontrastach czy takie też było jego życie?
Jego pisarstwo przypomina mozaikę. Nie można wyrywać z jego twórczości jednego zdania i mówić, że to są jego poglądy, bo w innym potrafił napisać coś odwrotnego.