Rzeczy niepospolite
Telakowska, matka polskiego wzornictwa. Niosła w lud estetyczny kaganek oświaty
Wanda Telakowska miała dwa życiorysy. Ten przedwojenny był jak z sentymentalnego filmu z Eugeniuszem Bodo i Jadwigą Smosarską. Wychowanie w ziemiańskiej rodzinie, w patriotycznym, ale nie nacjonalistycznym duchu. Studia malarskie, szybkie sukcesy artystyczne – jak choćby złoty medal w Paryżu za barwny drzeworyt „Karuzela”, wyśmienity projekt plakatu przestrzegającego przed… piciem denaturatu. Liczne okładki i ilustracje książkowe. Eleganckie mieszkanie na warszawskim Mokotowie, ze wspierającymi rodzicami osiadłymi w willi na Żoliborzu.
Równocześnie zaskakująco szybko rozwijała się jej kariera towarzyska: znajomości z Antonim Słonimskim, Marianem Hemarem, Janem Lechoniem czy ulubieńcem stołecznych elit gen. Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim. Jej sąsiadem z tej samej kamienicy był prezydent Warszawy Stefan Starzyński, przyjaciółką – kochanka Tadeusza Boya-Żeleńskiego, pisarka i radykalna feministka Irena Krzywicka, jej towarzyskim kręgiem – legendarna kawiarnia Ziemiańska, a wielką niespełnioną miłością – Jarosław Iwaszkiewicz.
Od pewnego momentu pędzel i graficzny rysik Telakowska zamieniła jednak na urzędniczą tekę, zaliczając krótką, paroletnią, ale intensywną karierę jako sanacyjna urzędniczka Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego. Pisała raport o stanie edukacji artystycznej w Polsce, a jako wizytatorka przyglądała się jej w praktyce, odwiedzając liczne szkoły w całym kraju.
Czytaj też: Kto i w co ubierał Polki w PRL?
Elementem łączącym te wszystkie światy: sztuki, literatury i polityki stał się słynny sztambuch Telakowskiej.