Kulturalnie polecamy i ostrzegamy. „Doda”, czyli wybielanie gwiazdy. Na tym zna się jak nikt
Nie zawsze to, co warto, opłaca się robić. I nie zawsze to, co się opłaca, robić warto. Słynne słowa Władysława Bartoszewskiego sprawdzają się pewnie w wielu dziedzinach, wydaje się jednak, że nie mają zastosowania w show-biznesie. Tutaj bardziej na miejscu jest ulubione rodzinne powiedzenie państwa Rabczewskich z Ciechanowa: „Psy szczekają, karawana jedzie dalej”. Słyszymy je w najnowszym serialu dokumentalnym Prime Video „Doda” i wydaje się jednym z usprawiedliwień zakrętów tej kariery, która zaczyna się jako opowieść o aspirującej wokalistce, a kończy dramatem kryminalnym.
Eliza Kubarska, wcześniej m.in. autorka filmu „Wanda Rutkiewicz. Ostatnia wyprawa”, kreśli początkowo portret Doroty Rabczewskiej – i to całkiem sprawiedliwy, a przy tym wciągający skrót początków jej historii – jako produktu czasów i okoliczności. Wypuszczona z domu z ambicją stania się gwiazdą za wszelką cenę, trafia do zespołu warszawskiego Teatru Buffo jako 14-latka, jako 16-latka wpada w zmielarkę rozgrzanego wtedy komercyjnie muzycznego show-biznesu, zasilając skład grupy Virgin, a jako 18-latka wchodzi z kolei do nastawionego na ekshibicjonizm i sensację polsatowskiego „Baru”, gdzie ma zrobić wszystko, żeby Virgin wypromować.
Robi wszystko i jeszcze więcej. Wyjeżdża stamtąd z nowym chłopakiem Radkiem Majdanem jego sportowym wozem, z opinią zdeprawowanej i wyszczekanej małolaty – i rozgłosem, który uda się utrzymać do dziś mimo znacznie poważniejszych problemów wizerunkowych. Bo psy szczekają...
Czytaj też: Żakowski z Dodą dyskutują o Polsce
Doda i Majdan: para z baru
Pierwszy odcinek serii ogląda się najlepiej: w największym stopniu opiera się na zręcznie montowanych archiwaliach, a fragmenty „Baru” i programów telewizyjnych z początku wieku ogląda się dziś z otwartymi ustami, nie dowierzając, że kiedykolwiek tak było (znamy już ten fenomen z wielu filmów, podkastów i książek).