Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Podzielność ekranu

Igrzyska w multiview, serial ze smartfonem. Trwa wielka walka ekranów o naszą uwagę

Miejsce uwagi głębokiej zajęła hiperuwaga, która pozwala na multitasking – wielozadaniowość, ale kosztem utraty umiejętności głębszego zaangażowania w lekturę czy oglądanie. Miejsce uwagi głębokiej zajęła hiperuwaga, która pozwala na multitasking – wielozadaniowość, ale kosztem utraty umiejętności głębszego zaangażowania w lekturę czy oglądanie. Andrey_Popov/Shutterstock, F.Coffrini/AFP/East News, C.Folger/Netflix,Netflix,R.Skalski/Shutterstock
Jeśli coś jest nie tak z nowymi filmami i serialami, może to oznaczać, że zmieniają je przyzwyczajenia widzów: ma być wszystko, wszędzie i naraz. Na wielu ekranach jednocześnie.

Nowy rok Netflix zaczął filmem z wielkimi gwiazdami w obsadzie: w „Łupie” główne role grają Matt Damon i Ben Affleck. Akcyjniak o policjantach, brudnej forsie i moralnych dylematach ogląda się łatwo, a jeszcze łatwiej zapomina. Większym echem niż samo dzieło odbił się promujący je wywiad, a konkretnie wypowiedź Matta Damona w podkaście Joe Rogena dotycząca Netflixa.

Aktor zdradził, że serwis prosi twórców o zmiany w narracji: „Standardowy sposób tworzenia filmu akcji, którego się nauczyliśmy, polegał na tym, że zazwyczaj mamy trzy sceny kluczowe. Jedną w pierwszym akcie, jedną w drugim i jedną w trzecim. Większość pieniędzy wydaje się na tę w trzecim akcie. To finał. A teraz mówią: »Czy możemy mieć coś wielkiego w pierwszych pięciu minutach? Chcemy, żeby ludzie zostali. I nie byłoby źle, gdybyś powtórzył fabułę trzy lub cztery razy w dialogu, ponieważ ludzie podczas oglądania są zajęci swoimi telefonami«”. „To naprawdę zacznie wpływać na sposób, w jaki opowiadamy historie” – uderzył w wielki dzwon.

Siedzący obok Ben Affleck tonował nastrój, przypominając, że hitem ubiegłego roku na tym samym Netflixie było zrealizowane wbrew smartfonowym regułom „Dojrzewanie”, i tłumaczył pragmatycznie: „To jak podaż i popyt. Ludzie chcą patrzeć na swoje telefony. Mogą oglądać TikToka… i będą to robić. Myślę, że można po prostu starać się robić (filmy i seriale – przyp. red.) najlepiej, jak się da. A ludzie nadal będą chodzić do kina”.

Wypowiedź Damona wywołała reakcje. Od najprostszych: Netflix traktuje widzów jak idiotów, kiedyś to były prawdziwe filmy i seriale, a teraz są bryki dla młodzieży wychowanej na TikToku. Przez usprawiedliwienie słabego finałowego sezonu „Stranger Things”: odcinki są tak długie i się ciągną, bo bohaterowie co chwila muszą tłumaczyć akcję sobie nawzajem i widzom.

Polityka 9.2026 (3553) z dnia 24.02.2026; Kultura; s. 76
Oryginalny tytuł tekstu: "Podzielność ekranu"
Reklama