Tęczowy Zośka, Rudy z ONR? „Kamienie na szaniec” potrzebują dziś krytycznej lektury
MICHAŁ R. WIŚNIEWSKI: „Zośka i Rudy. O miłości, przyjaźni i Polsce” uczciwie odnosi się do kontrowersji, które w XXI w. pojawiły się wokół „Kamieni na szaniec”. Chodzi o niesławny spór o charakter związku łączącego bohaterów, ale i o próbę przywłaszczenia Rudego przez ONR.
KORNELIA SOBCZAK: Dla mnie pytanie „był czy nie był (w ONR)?” pociąga za sobą kolejne: na czym miałoby polegać takie „należenie do”, co mogło być dla nastoletniego harcerza atrakcyjnego w tej organizacji? Traktuję też to pytanie jako pretekst do opisania sytuacji politycznej i mentalnej lat 30. Zastanawiam się również, dlaczego Aleksander Kamiński nie wspomina o tym w „Kamieniach na szaniec”.
Nie napisał też o przedwojennym antysemityzmie, konfliktach politycznych czy rosnącym autorytaryzmie władz.
Warto tu może wyjaśnić rzecz dla dzisiejszych czytelników nieoczywistą. Przed wojną Aleksander Kamiński, dziś jedno z najważniejszych nazwisk w historii polskiego harcerstwa, był w progresywnej awangardzie, trochę nawet opozycji. Krytykował antysemityzm, był zwolennikiem integracji młodzieży ukraińskiej, co było postawą raczej mniejszościową. Regularnie atakowała go prasa endecka, ale też wzywali na dywanik harcerscy przełożeni za zbytnią niezależność.
Paradoksalnie wrześniowa katastrofa polityczna i organizacyjna pozwoliła Kamińskiemu i bliskim mu instruktorom odnowić i uzdrowić harcerstwo i przy pomocy nowego pokolenia zaprojektować nową, lepszą Polskę: bardziej demokratyczną niż przedwojenna, sprawiedliwą społecznie, opartą na aktywności obywatelskiej. Ale pamiętajmy, że „Kamienie…” napisał w czasie okupacji, jako urzędnik Państwa Podziemnego, zależało mu na podtrzymaniu morale, jedności społecznej i poczucia ciągłości państwowości, musiał unikać tematów zapalnych.