Musiałem siebie zbudować
Andrzej Seweryn dla „Polityki”: Od powrotu do Polski przeżywam drugą młodość. Dostałem kopa od losu
JANUSZ WRÓBLEWSKI: – Zacznijmy z wysokiego C. Czy, mówiąc słowami Gombrowicza, Polska to niedojrzały, sztuczny twór, wciąż udający albo szlachcica, albo powstańca, albo patriotę?
ANDRZEJ SEWERYN: – Gombrowicz świadomie upraszczał, odpowiedź jest oczywiście bardziej skomplikowana. Polska wspaniale funkcjonuje w Unii Europejskiej, przyspieszyła swój rozwój. Ekonomia ma się znakomicie, obywatele korzystają z demokracji. A że przeżyliśmy strasznych osiem lat rządów prawicy, wielu rodakom demokracja się znudziła i zachwyca ich Braun, prezydent zaś rozmontowuje nasz system… Cóż, nikt nie umawiał się z Panem Bogiem, że będzie łatwo.
Czyli Polska to…?
Kraj mający problem ze swoją przeszłością. Francja zresztą też. Nasz kłopot z historią polega na tym, że jest ona używana do robienia polityki, wykorzystuje się ją do zdobywania głosów wyborców. Zamiast tego wolałbym rzetelną analizę, debatę. Przypomnę, co powiedział Żeromski: trzeba rozdrapywać rany polskie, żeby nie zabliźniły się błoną podłości.
Zgaduję, że populizm i polaryzacja mogą być tematem inscenizacji „Horacjusza”, sztuki Pierre’a Corneille’a, którą pan przygotowuje w Teatrze Polskim na swój jubileusz.
To będzie przedstawienie o konflikcie jednostki z systemem. Nie szukam publicystyki politycznej u Corneille’a, raczej głębi polegającej na zderzeniu miłości, lojalności, więzów krwi z patriotyzmem, twardym patriarchatem, skutkiem czego może być destrukcja relacji między ludźmi. Również z innych krajów. Jak w Gazie lub w Ukrainie.
Czytaj też: