Metamorfozy Kozy
Metamorfozy Kozy. Jak raper z Raszyna podbił teatr. Cel? Trafić do Top 3 „Hamletów”
Zamiast „Inwokacji” okrzyk: „Pozdro dla dobrych chłopaków z Litwy!”. Do tego podwarszawski Raszyn jako współczesne Soplicowo i dresiarze kultywujący zmutowane formy szlacheckich tradycji – najazdy stają się ustawkami i bójkami, hodowanie psów myśliwskich zastępuje hodowanie amstaffów i rottweilerów; jest też ksenofobiczny patriotyzm i oparty na przemocy kodeks honorowy. Ksiądz Robak (Michał Kaleta) to tu diler narkotyków (hasło reklamowe: „Tabaka od Robaka”), a scena jego spowiedzi („Ćpałem, kradłem...”) odwołuje się do estetyki hiphopowych teledysków. Zamiast „dzięcielina pała” jest nowoczesna nostalgia w rapowych linijkach Młodego Tadeusza (Alan Al-Murtatha), któremu jego małą ojczyznę przywołują zapachy grilla, benzyny, podkładów kolejowych i resztek kosodrzewiny. A jego duet z Telimeną (Kornelia Trawkowska) jest inspirowany stylem Kendricka Lamara.
Całość jest zaś utrzymana w konwencji hiphopowego koncertu, przetykanego nagraniami wideo w estetyce paradokumentu i z finałem oddającym nastrój współczesnych „czasów przedwojennych”. Reżyser nie szedł ścieżką zwrotu ludowego – ale nie po drodze mu też z liberalnym spojrzeniem na prowincję; szukał własnej perspektywy. Tak powstał „Nowy Pan Tadeusz, tylko że rapowy”, zrealizowany półtora roku temu w poznańskim Teatrze Polskim. Urodzony w Raszynie w 2000 r. Kamil Białaszek był jeszcze wtedy studentem reżyserii warszawskiej Akademii Teatralnej.
Spektakl stał się hitem. Objechał festiwale teatralne oraz był pokazywany na Open’erze; trafił do Teatru Telewizji. Kamil Białaszek zyskał status nowej nadziei rodzimego teatru. Spektakl dyplomowy „Skowyt” Alana Ginsberga wystawił w Teatrze Żydowskim, kolejny – adaptację tysiącstronicowego „Niewyczerpanego żartu” Davida Fostera Wallace’a – w Teatrze Narodowym.