Młoda moda
Młoda moda. Polscy projektanci nie mają kompleksów. Kuszą gwiazdy, od polityki nie uciekają
Doczekaliśmy się pokaźnego grona twórców projektujących rzeczy ambitne, intrygujące, czasem wręcz ważne. Oraz kilkudziesięciu marek oferujących świetny design i porządne wykonanie. W produkowanych u nas ubraniach wygląda się dziś dobrze. Potwierdza to otwarta w Centralnym Muzeum Włókiennictwa w Łodzi wystawa „Nowa moda polska. Kronika głębokich uczuć”. Mimo że brak jej rozmachu i narracji – pierwsze koty za płoty, dotychczas młodą modę placówki wystawiennicze ignorowały – stanowi dobry pretekst, by przyjrzeć się, jak owa moda zmieniła się w ostatnim ćwierćwieczu.
Design bez kompleksów
W modowym podejściu najbliżej nam dziś do skandynawskiej prostoty. Minimalizm, pragmatyzm, jakość. Do tego oszczędna kolorystyka, naturalne tkaniny i materiały. Dyskretna elegancja Ani Kuczyńskiej, przebojowość MMC, powściągliwość Zofii Chylak, a do tego święcące triumfy The Odderside, LeBrand, 303 Avenue z ubraniami na co dzień zyskały swoją wierną klientelę i uniezależniły ją od zagranicznych brandów. Owszem, to nadal oferta dla zamożniejszych, cenowo jednak coraz częściej na poziomie „lepszych” sieciówek, takich jak szwedzki COS czy hiszpańskie Massimo Dutti, należące odpowiednio do H&M i Inditexu (Zara).
Po latach strojenia się w obce piórka, zaświadczania o krawcowych szyjących w Paryżu, tkaninach „tych samych co u Prady” i nadawania włoskich nazw dziś w cenie jest polskość i – ogólnie – lokalność. Lokalna jest produkcja, lokalne inspiracje. „Zapraszamy do naszego świata ręcznie robionych unikatowych produktów, autorskich wzorów stworzonych z miłości do rzemiosła i szacunku do tradycji”, zachęcają założone i wdzięcznie nazwane przez Martę Iwaninę-Kochańską Roboty Ręczne. RISK Made in Warsaw przy każdym z modeli zaznacza, gdzie został uszyty (sukienka maxi w Sępólnie Krajeńskim, sukienka z kieszeniami w Żurominie).