Obraz, którego nie da się przewinąć. Co jeszcze jest „nowe” w nowych mediach?
Tegoroczna edycja wrocławskiego festiwalu sztuki nowych mediów pyta, kto dziś kontroluje nasze patrzenie.
Scroll, autoplay, GIF, reel. Powtórzenie jest jednym z podstawowych rytmów współczesnej kultury wizualnej, choć jest od internetu znacznie starsze. Hasło ósmej edycji Kinomural, czyli Niekończący się obieg, to diagnoza sposobu, w jaki funkcjonujemy z obrazami. 18 i 19 września sześć ścian wrocławskiego Nadodrza zamieni się w monumentalne ekrany. W siedmiu sekcjach pokazanych zostanie 113 prac 67 artystów z całego świata.
Nowe media, stare pytanie
Gdy teoretyk Lev Manovich pisał o nowych mediach, zetknięcie z cyfrowym dziełem było wydarzeniem. Z czasem granica między sztuką, projektowaniem, filmem, grą, animacją i oprogramowaniem zaczęła się zacierać.
– Nie wiem, czy technologia jest jeszcze „nową” częścią. Cyfrowe narzędzia są po prostu narzędziami. Nowa może być idea, doświadczenie albo sposób, w jaki tych narzędzi używamy – mówi Oliver Latta, szerzej znany jako Extraweg. – Najważniejsze pytanie nadal brzmi: co chcesz za ich pomocą powiedzieć?
Latta wie sporo o przekraczaniu tych granic. Berliński artysta i reżyser porusza się między sztuką, filmem, teledyskiem i projektowaniem. Za czołówki dwóch sezonów serialu Rozdzielenie zdobył dwie nagrody Emmy, współpracował też m.in. z MTV, Valentino i Bring Me The Horizon. Na Kinomural pokaże Human Patterns. Jego bohaterem jest człowiek, choć czasem trudno rozpoznać go na pierwszy rzut oka. Ciała rozciągają się, namnażają, stapiają z tłumem, zostają zgniecione albo wciągnięte przez większe od nich mechanizmy.
U Extrawega pętla nie jest wyłącznie efektownym zabiegiem animacyjnym. Interesuje go jako model zachowania. – Podoba mi się ta sprzeczność. Pętla jest częścią języka internetu, ale może też pokazywać, jak powtarzalne i czasami absurdalne jest nasze życie. Pracuj, konsumuj, scrolluj, powtórz – mówi artysta.
Pętla rozbraja szok
Mario Ruggiero, włosko-kanadyjski artysta pracujący z wideo i zapętlonym obrazem, zwraca uwagę, że podobnie działa dzisiejsza kultura szoku. Katastrofa, prowokacja czy przemoc mogą na chwilę przejąć całą przestrzeń naszej uwagi. – Szok nie potrzebuje już nawet naszej zgody. Potrzebuje tylko naszej uwagi – mówi.
Ruggiero robi coś przewrotnego: zamiast szybko zastępować jeden wstrząs kolejnym, zatrzymuje nas wewnątrz jednego wydarzenia. Eksplozja, upadek albo zawalenie budynku powracają tak długo, aż pierwszy impuls zaczyna słabnąć. Wtedy, jak twierdzi artysta, można dostrzec szczegóły, powiązania i strukturę ukrytą pod powierzchnią spektaklu. Artysta przywołuje tu Ballarda, Fredrica Jamesona i Marka Fishera.
Na Kinomuralu zobaczymy też Ghosts of Tomorrow Krzysztofa „Kukiego” Iwańskiego. Artysta bierze jeden z najstarszych i najbardziej jednoznacznych nośników zbiorowej identyfikacji – flagę – ale odbiera jej konkretną państwową czy polityczną przynależność.
– Problemem nie jest dziś brak obrazów katastrofy, lecz ich nadmiar. Pożar lasu, bombardowanie, reklama butów i zabawny filmik trafiają do tego samego strumienia. Scroll wyrównuje ich znaczenie – zauważa artysta.Zamiast próbować wygrać z tym mechanizmem, artysta pokazuje raczej ślad po tym, co znika. – Nie chcę szokować mocniej. Chcę przywrócić wagę temu, na co przestaliśmy reagować – mówi.
Pomiędzy sygnałem a błędem
Na drugim biegunie znajduje się inny artysta, którego pracę zobaczymy we Wrocławiu. Damien Looney zamiast cyfrowej perfekcji wybiera analogowe zakłócenia, szum i wypaczone taśmy.
– Dźwięk uruchamianego monitora CRT jest niezwykle satysfakcjonujący. Trzask elektryczności statycznej na kineskopie, kiedy urządzenie budzi się do życia, zainspirował wiele moich pomysłów – mówi. Nie chodzi jednak o technologiczną nostalgię. Żyjemy przecież w świecie filtrów imitujących VHS, presetów „glitch” i programów potrafiących fabrycznie wygenerować niedoskonałość.
Looney odpowiada, że o autentyczności decyduje proces. W jego pracach sygnał audio rzeczywiście wpływa na informację wizualną, rozbija linie, generuje szum, zakłóca obraz. Wypadek jest projektowany, ale jego rezultat nie pozostaje całkowicie przewidywalny.
Ruggiero ujmuje to prościej: technologia użyta wyłącznie po to, by brzmieć i wyglądać współcześnie szybko się starzeje. Ciekawie robi się wtedy, kiedy artysta zaczyna ją przeciążać, używać źle, prowokować błędy i zmuszać do wytworzenia czegoś, czego nie przewidzieli ani producent narzędzia, ani sam twórca.
Obraz większy od widza
Na smartfonie obraz jest czymś, co zatrzymujemy, cofamy, zamykamy. Na Kinomuralu proporcje zostają odwrócone.
– Na telefonie zawsze możesz przesunąć obraz po dwóch sekundach. Na budynku nagle staje się większy od ciebie i znacznie trudniejszy do zignorowania – mówi Extraweg. Cyfrowa praca zyskuje fizyczną obecność i zbiorowego widza. Ruggiero idzie krok dalej: – Nie jesteś już tym, kto zamyka obraz wewnątrz ekranu. W pewnym sensie to obraz zawiera ciebie – mówi. I nie chodzi wyłącznie o rozmiar. Budynek nie jest neutralnym ekranem. Ma fakturę, historię, okna, mieszkańców i miejsce w tkance dzielnicy.
Peter Burr projektuje tę sytuację jeszcze inaczej. Jego pracy Interstitial Maintenance, prezentowanej równocześnie na czterech ścianach, jedna osoba nie jest w stanie objąć w całości. Na różnych fasadach pojawiają się inne przestrzenie, postaci i zdarzenia.
Burr porównuje odbiorcę nie do użytkownika gry, lecz do kogoś obserwującego ptaki w lesie: pojedyncze zdarzenie jest tylko widocznym fragmentem większego systemu, który teoretycznie może działać bez końca i nie potrzebuje do tego widza. To kolejny interesujący paradoks Kinomuralu: ogromne widowisko wizualne zamiast dawać odbiorcy więcej kontroli, świadomie część tej kontroli mu odbiera.
Uwaga jako dobro deficytowe
W epoce AI wyprodukowanie kolejnego obrazu nigdy nie było łatwiejsze. Iwański zauważa: – Nie brakuje nam dobrych obrazów, lecz czasu i uwagi, dzięki którym obraz może nabrać znaczenia. Wyzwaniem jest niedopuszczenie, żeby natychmiast został zastąpiony kolejnym. Kinomural proponuje rozwiązanie radykalnie proste: nie ma autoplay ani suwaka czasu.
Peter Burr ujmuje to w czterech słowach. Pozbawiony możliwości natychmiastowego odrzucenia: obraz może żyć dłużej. A Extraweg, pytany, czego widz powinien szukać w jego Human Patterns, odpowiada jeszcze prościej: – Nie szukaj znaczenia, które ja zamierzyłem. Szukaj tego, które sam znajdujesz. W świecie obrazów produkowanych szybciej, niż jesteśmy w stanie je zobaczyć, być może właśnie czas potrzebny na znalezienie własnego znaczenia staje się najbardziej deficytowym medium ze wszystkich.
KINOMURAL 2026 odbędzie się 18 i 19 września w godz. 19:30–22:00 na sześciu ścianach wrocławskiego Nadodrza; wstęp na wydarzenie jest bezpłatny. Szczegółowy program festiwalu sztuki nowych mediów: www.kinomural.com.
Autorką tekstu jest Jagoda Gawliczek. Materiał przygotowany przez Fundację Kinomural.