Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kultura

Aż tu nagle!

Zygmunt Miłoszewski: Lubię się pokłócić w słusznej sprawie. Copyright Polska? Mam obawy

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Zygmunt Miłoszewski Zygmunt Miłoszewski Andrzej Hulimka / Forum
Lubię się pokłócić w słusznej sprawie. Ostatnio ktoś mnie beształ, że przez to coś stracimy jako środowisko. Nic nie stracimy, bo nic nie mamy – mówi Zygmunt Miłoszewski, pisarz, wydawca i działacz społeczny.
„Wkład intelektualny i czasowy w stworzenie książki w większości należy do autora, prawda? Dlaczego zatem większość pieniędzy ma trafić do wydawcy?”.Piotr Manasterski/Portfoto „Wkład intelektualny i czasowy w stworzenie książki w większości należy do autora, prawda? Dlaczego zatem większość pieniędzy ma trafić do wydawcy?”.

ALEKSANDRA ŻELAZIŃSKA: – Ile zarabia w Polsce autor popularnych kryminałów?
ZYGMUNT MIŁOSZEWSKI: – Ja chwilowo nic nie zarabiam, bo inwestuję pieniądze i pracę w chyba pierwsze wydawnictwo fair trade, czyli w Spółkę Autorską Heca. W tłustych latach, gdy ukazywały się nowe książki, a kolejne premiery ciągnęły za sobą moje starsze tytuły, to były setki tysięcy złotych rocznie – naprawdę wyjątkowy sukces w świecie literackim. Normalnie pisarstwo to zawód wielkiej niepewności i wielkiej nieprzewidywalności. Jeśli jest dla kogoś głównym źródłem utrzymania, to najczęściej oznacza biedę.

Z badań prof. Doroty Ilczuk „Policzone i policzeni 2024!” wynika, że mediana zarobków pisarzy i pisarek nie przekracza 3 tys. zł, a blisko trzy czwarte z nas nie osiąga średniej krajowej. Prawie co trzeci (28,5 proc.) żyje na granicy lub poniżej granicy ubóstwa. Z kolei Polska Sieć Ekonomii w głośnym raporcie „Jeszcze książka nie zginęła?” szacuje, że za jeden sprzedany egzemplarz książki autor otrzymuje ok. 2,80 zł. Jeśli sprzeda się 10 tys., co w Polsce oznacza prawdziwy bestseller, to rocznie do autora trafia ok. 28 tys. zł. Podzielmy to sobie przez 12, to nieco powyżej 2 tys. zł miesięcznie, oczywiście brutto.

Na badania dr Ilczuk powoływało się Ministerstwo Kultury, gdy pracowało nad ustawą o zabezpieczeniu socjalnym dla artystów. Pana zdaniem prezydent ją podpisze?
Myślę, że tak. To konieczność, by wreszcie system ubezpieczeń społecznych w 20. gospodarce świata zauważył pracę osób wykonujących zawody artystyczne. Byłem niedawno na wernisażu wystawy Zbigniewa Libery, jednego z naszych najważniejszych artystów, represjonowanego w czasie stanu wojennego, potem odznaczonego i fetowanego.

Polityka 43.2026 (3587) z dnia 20.10.2026; Kultura; s. 80
Oryginalny tytuł tekstu: "Aż tu nagle!"
Reklama