Musztarda w trampkach
„Kraksa” Jerry’ego Spinellego to opowieść o konflikcie młodzieńczych charakterów, sporcie i szkolnym życiu, a więc mieszanka, którą Amerykanie lubią szczególnie. Jak się zresztą zdaje – nie tylko oni.

Jest w tej książce kapitalna scena, gdy siedmioletni Jerry Coogan, już wtedy zwany Kraksą (z powodu taranowania wszystkiego, co staje mu na drodze), idzie na obiad do kolegi z sąsiedztwa Penny Webba. Kolegi to na wyrost powiedziane. Z punktu widzenia Kraksy sąsiad jest absolutnym dziwolągiem: nosi przypięte do koszulki dziwne znaczki z napisami w stylu „Pokój” albo „Uśmiechnij się”, nie chce bawić się pistoletami (okazuje się, że Webbowie są kwakrami), kocha zwierzęta, nie ma, o zgrozo, telewizora i mieszka w czymś, co przypomina garaż, gdy tymczasem on, Kraksa, ma elegancki dom i takiż samochód (ojciec – powiada bohater z dumą – pracuje po osiemdziesiąt godzin w tygodniu i rozkręca nową firmę).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną