Madziarskie konstelacje
100 lat temu na dachu kina Urania Węgrzy nakręcili ich pierwszy film. Najnowszym produkcjom bliżej ziemi czy nieba?

Kino węgierskie? No, znamy jakichś klasyków, Jancsó, może Szabó. Jest Marta Mészáros, w końcu żona Jana Nowickiego. Ale nowe kino węgierskie? Ach, przecież "Kontrolerzy", ten hit nowej UE, czarna komedia o kanarach z budapeszteńskiego metra zaprawiona szczyptą muzyki techno. Tymczasem bywalcy festiwali dobrze wiedzą, że ostatnio kino węgierskie ma się świetnie, powstają tam odważne formalnie i treściowo, a przede wszystkim: poruszające filmy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną