Miastomania, czyli powieść napływowa
Miasto robi dziś w polskiej literaturze gigantyczną karierę. Nie zawsze jest tylko tłem. Razem z miejskimi obrazami wraca historia: raz jako atrakcyjna sceneria, a raz jako trauma.

Każde porządne miasto oprócz rynku, katedry i lochów powinno mieć swój kryminał” – napisał Marcin Wroński w pierwszej powieści o lubelskim komisarzu Maciejewskim. Fala retrokryminałów, którą rozpoczął Marek Krajewski (Wrocław), ogarnia powoli kolejne miasta: Warszawa i Poznań znalazły się w książkach Konrada Lewandowskiego, Lublin – u Wrońskiego. Miasto zresztą jest bohaterem nie tylko kryminałów: Szczecin zagrał w „Bambino” Ingi Iwasiów, Łódź w „Fabryce muchołapek” Andrzeja Barta, Warszawa w „Nagrobku z lastryko” Krzysztofa Vargi.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną