Film

Agora

Recenzja filmu: "Agora", reż. Alejandro Amenabar

Obraz plądrowanej Biblioteki Aleksandryjskiej robi piorunujące wrażenie

Nikt się chyba nie spodziewał, że po zrobieniu ambitnego horroru („Inni”), a następnie wyciszonego, skromnego dramatu o eutanazji („W stronę morza”) Hiszpan Alejandro Amenabar w kolejnym filmie zajmie się... upadkiem cesarstwa rzymskiego. „Agora” (budżet 50 mln euro) przenosi widzów w V w. n.e., do założonej na północy Egiptu przez Ptolemeusza Biblioteki Aleksandryjskiej. Na ekranie, dzięki czarodziejskim zabiegom speców od efektów komputerowych, okazale prezentują się antyczne budowle (Museion). Architektoniczne atrakcje oglądać można z lotu ptaka, a starożytny Bliski Wschód nawet z kosmosu.

Z barwnymi obyczajowo superwidowiskami à la „Ben Hur” czy „Gladiator” film jednak ma niewiele wspólnego. Rekonstrukcja rzeczywistości służy tu jedynie za pretekst. Amenabar nakręcił mocno zaangażowany dramat ideologiczny, którego tematem jest religijny fanatyzm pierwszych chrześcijan, nawracających ogniem i mieczem pogan. Pogromy, wypędzenia Żydów, rzezie urządzane przez parabolanów i krwawe odwety broniących się mniejszości stanowią czytelną analogię do terroryzmu, etnicznych czystek rozmaitych fundamentalistów naszych czasów.

Fanatyków próbuje rozdzielić Hypatia (Rachel Weisz), astronomka i filozofka neoplatońska, córka znanego matematyka i myśliciela Teona (Michael Lonsdale), dla której władza jest ostatnią rzeczą, jakiej człowiek powinien pragnąć. Jej wykłady, tłumaczące sens poszukiwania prawdy na temat osiągania doskonałości duchowej oraz budowy Wszechświata, okazują się, niestety, nikomu nieprzydatną czczą gadaniną, potraktowaną przez walczące strony za głos szaleńca.

Ukazując starcie rozumu i fanatyzmu, nauki i ciemnoty Amenabar identyfikuje się oczywiście ze swoją bohaterką, nie czyni tego jednak nachalnie, dzięki czemu „Agora” broni się nie tylko jako publicystyka w słusznej sprawie. Obraz plądrowanej i niszczonej Biblioteki Aleksandryjskiej robi piorunujące wrażenie i choćby dla niego warto wybrać się do kina.

 

Polityka 11.2010 (2747) z dnia 13.03.2010; Kultura; s. 51
Oryginalny tytuł tekstu: "Agora"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wielki Janusz Gajos. Mówi, a ludzie go słuchają

Kluczowe postaci w „Klerze” i „Kamerdynerze”, do tego kilka ról w Teatrze Narodowym i kolejne filmy w przygotowaniu. Od Janusza Gajosa zależy dziś w polskiej kulturze więcej niż kiedykolwiek.

Aneta Kyzioł
25.09.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną