Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Film

Zagubieni w miłości

Recenzja filmu: "Zagubieni w miłości", reż. Patrice Chéreau

materiały prasowe
Ten dramat obyczajowy stylistycznie nawiązuje do osiągnięć francuskiej nowej fali.

Wybitny reżyser teatralny Patrice Chéreau od czasu do czasu kręci również fabuły. Przeważnie lekko eksperymentalne („Jego brat”), niepokorne („Intymność”), często pod prąd narracyjnych reguł kina gatunkowego.

Dramat obyczajowy „Zagubieni w miłości” stylistycznie nawiązuje do osiągnięć francuskiej nowej fali. Znakomici aktorzy, Romain Duris i Charlotte Gainsbourg, grają parę niedopasowanych kochanków, duszących się w ramach konwencjonalnego związku. Noce spędzają razem (nie wszystkie), za dnia uciekają od siebie, chcąc się uwolnić od zbędnych zobowiązań. Generalnie, jak to nadwrażliwcy znad Sekwany, cierpią nad filiżanką kawy w bistro, tęskniąc do abstrakcyjnej wolności, która okazuje się niczym innym jak mieszczańskim kaprysem.

Samotność na skutek rozstania z dziewczyną szczególnie źle znosi młody mężczyzna, mentalnie wyrafinowany intelektualista, z niewiadomych przyczyn harujący fizycznie przy remontach budowlanych. I to on doświadcza jednocześnie nachalnej adoracji dużo starszego sąsiada, mającej uruchomić w nim pokłady biseksualizmu.

Film nie drąży, niestety, interesującej kwestii seksualnego pociągu do obu płci. Ogranicza się głównie do zilustrowania w nerwowy, achronologiczny sposób, jak nieszczęśliwy młodzieniec miota się między pragnieniem zbudowania trwałej relacji z ukochaną a nienawiścią do niej. Reszta to barwne paryskie tło, w wątpliwy sposób uatrakcyjniające współczesną opowieść o miłosnym zawodzie.

Polityka 27.2010 (2763) z dnia 03.07.2010; Kultura; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Zagubieni w miłości"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną