Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Film

Nieznośna lekkość sławy

Recenzja filmu: "Somewhere. Między miejscami"

Ogrywany temat – parodia celebryctwa w amerykańskim show-biznesie Ogrywany temat – parodia celebryctwa w amerykańskim show-biznesie Forum Film / materiały prasowe
Czy Sofia Coppola zasłużyła już sobie na miano klasyka światowego kina, równając się talentem ze sławnym ojcem?

Tego sporu dramat obyczajowy „Somewhere. Między miejscami” ostatecznie jeszcze nie rozstrzyga. Jej film wygrał ubiegłoroczny konkurs w Wenecji. Mimo spektakularnego sukcesu artystycznego przy oscarowych nominacjach został jednak kompletnie pominięty. To dzieło nad wyraz skromne, w dodatku zrobione jakby ręką nie tej samej reżyserki, która uwodziła nastrojowym „Między słowami” czy anarchizującą, młodzieżową „Marią Antoniną”.

Autorka niebezpiecznie zbliża się tu do granic ekshibicjonizmu. Mówi m.in. o samotności i dorastaniu w domu znanych rodziców, którzy, zajęci robieniem karier, nie potrafią okazać dziecku ciepła. Zaskakuje radykalna forma: ascetyczna, wyciszona, wręcz minimalistyczna, gdzie trwające mniej niż kilka minut ujęcia czy dłużej wypowiadane kwestie dają się zliczyć na palcach jednej ręki.

Ogrywany temat – parodia celebryctwa w amerykańskim show-biznesie – domagałby się niby mocniejszej oprawy, zdolnej przebić medialny zgiełk paparazzich. A tu niespodzianka. Mimo że Coppola dość brutalnie demaskuje jałowy bieg życia hollywoodzkiego gwiazdora (Stephen Dorff), próbującego opiekować się dawno niewidzianą nastoletnią córką (Elle Fanning), film wypełnia monotonia i cisza niemal zupełna. Ograniczając się i pokazując mniej, reżyserka mówi więcej. Jest tu kilka absolutnie wyjątkowych momentów, jak choćby groteskowa scena erotycznego tańca bliźniaczek na rurze, przebijająca absurdem surrealistyczny humor Lyncha. Albo scena okazywania honorów zblazowanemu aktorowi na festiwalu we Włoszech, żywcem przeniesiona ze świata Felliniego.

Patrząc jednak na całość, nie da się ukryć, że mimo poetyckiego wdzięku, zjadliwej ironii, „Somewhere” pozostawia pewien niedosyt. Sofia zakpiła sobie z głupoty współczesnej bohemy, z pompy na pokaz, z wiecznej beztroski skrywającej nudę, rozgoryczenie, emocjonalne wypalenie. Lecz poza opisem postępującej degrengolady i zemsty na środowisku niepotrafiącym normalnie żyć, czy udało się jej uchwycić coś, o czym jeszcze nie wiemy? Tak czy inaczej warto to sprawdzić.

Somewhere. Między miejscami, reż. Sofia Coppola, prod. USA, 97 min

Polityka 14.2011 (2801) z dnia 02.04.2011; Afisz. Premiery; s. 78
Oryginalny tytuł tekstu: "Nieznośna lekkość sławy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Świat

Lęk przed drugą Jałtą. Trzech drapieżców gra już nowy koncert mocarstw? Trudny czas dla Europy i Polski

Amerykańska interwencja w Wenezueli i zapowiedzi Donalda Trumpa o zagarnięciu Grenlandii zapowiadają inny porządek świata. Fatalny dla takich krajów jak Polska.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
13.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną