Film

Sztuka przypominania

Recenzja filmu: "Sugar Man", reż. Malik Bendjelloul

Rodriguez próbował się przebić ze swoją muzyką także w Anglii. Rodriguez próbował się przebić ze swoją muzyką także w Anglii. Gutek Film / materiały prasowe
Niewiarygodna historia zapomnianego amerykańskiego barda, którego muzyka staje się sławna w RPA, a on nic o tym nie wie, wydaje się dowcipem z taniej komedii omyłek.

Rzecz jednak wydarzyła się naprawdę i w nominowanym do Oscara dokumencie „Sugar Man” została opowiedziana w formie chwytającego za serce reportażu śledczego o wydobywaniu z niepamięci niejakiego Sixto Rodrigueza, rówieśnika Boba Dylana i Beatlesów, którego nieznane piosenki do dziś uchodzą w Afryce za symbol walki z apartheidem. Film ma dramaturgię godną hitchcockowskiego thrillera. Wychodząc od oczywistego pytania, jak to możliwe, że tak utalentowany artysta nie został w porę doceniony przez amerykański show-biznes, powolutku zmierza w stronę refleksyjnego dzieła o tajemnicy sztuki, przewrotnym losie, wartości pracy, a przede wszystkim o tym, czym jest sława i kariera w świecie doszczętnie zdominowanym przez pogoń za pieniędzmi.

 

Sugar Man, reż. Malik Bendjelloul, prod. Szwecja, Wielka Brytania, 86 min

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną