Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Film

Nudna terapia

Recenzja filmu: "Uniwersytet potworny", reż. Dan Scanlon

Film nie ma wdzięku, a chwilami jest po prostu nudny. Film nie ma wdzięku, a chwilami jest po prostu nudny. Disney / Pixar / materiały prasowe
Choć to zdecydowanie słabszy kawałek familijnego kina, rodzice i tak nie powstrzymają się przed kupnem biletu.

Gigantyczny sukces kasowy oscarowej animacji „Potwory i spółka” nie mógł, oczywiście, pozostać bez odzewu. Po 12 latach od premiery przeboju przynoszącego krociowe zyski mamy więc oto kolejną część „Uniwersytet potworny”, która jest prequelem i opowiada o początkach przyjaźni jednookiego, zielonoskórego Mike’a Wazowskiego oraz sympatycznego, włochatego Jamesa P. Sullivana. Wróżenie klęski filmowi jest czystym szaleństwem. Choć to zdecydowanie słabszy kawałek familijnego kina, rodzice i tak nie powstrzymają się przed kupnem biletu. Słabość „Uniwersytetu potwornego” wynika ze schematycznej, przewidywalnej fabuły, której nie rekompensują wcale gagi ani drętwe dialogi. Trzy czwarte akcji wypełnia rywalizacja kilku studenckich drużyn o tytuł najstraszniejszych potworów wydziału. Niewątpliwie „Uniwersytet potworny” odegra znaczącą rolę w oswajaniu dziecięcych lęków przed nocnymi koszmarami, ale ten film nie ma wdzięku, a chwilami jest po prostu nudny.

 

Uniwersytet potworny, reż. Dan Scanlon, prod. USA, 120 min

Polityka 27.2013 (2914) z dnia 02.07.2013; Afisz. Premiery; s. 64
Oryginalny tytuł tekstu: "Nudna terapia"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Dlaczego książki drożeją, a księgarnie upadają? Na rynku dzieje się coś dziwnego

Co trzy dni znika w Polsce jedna księgarnia. Rynek wydawniczy to materiał na poczytny thriller.

Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
18.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną