Recenzja filmu: „Wszystkie pieniądze świata”, reż. Ridley Scott

Pieniądze za wnuczka
Film Ridleya Scotta, luźno oparty na prawdziwej historii rodziny Gettych, opisanej w książce przez Johna Pearsona, jest niezłym thrillerem, a także dość pobieżnie dotykającą zasad moralnych opowieścią o tym, co jest, a co nie jest na sprzedaż.
Michelle Williams i Mark Wahlberg w filmie opartym na historii rodziny Gettych.
Fabio Lovino/Monolith Films/materiały prasowe

Michelle Williams i Mark Wahlberg w filmie opartym na historii rodziny Gettych.

Jednak przez jakiś czas będzie kojarzony przede wszystkim z problemami, jakich doświadczyła produkcja. Na półtora miesiąca przed światową premierą Scott zdecydował się na usunięcie z gotowego filmu Kevina Spaceya, ponieważ kilkunastu mężczyzn, także niepełnoletnich, oskarżyło aktora o molestowanie seksualne. Rolę amerykańskiego potentata naftowego Jeana Paula Getty’ego, który odmawiał zapłacenia okupu za porwanego wnuka, przejął Christopher Plummer. I choć trafił do filmu w nietypowych okolicznościach, okazał się świetnym wyborem do zagrania człowieka uzależnionego od pieniędzy, który nie chce okazać słabości. W obsadzie błyszczy także Michelle Williams w równie dobrej, choć bardziej powściągliwie zagranej roli matki porwanego chłopaka. Słabiej wypadają „twardziele” – Mark Wahlberg drętwo gra negocjatora Gettych, a wcielający się w jego odpowiednika ze strony porywaczy Romain Duris nie wychodzi poza stereotyp włoskiego mafiosa.

Wszystkie pieniądze świata (All the Money in the World), reż. Ridley Scott, prod. USA 2017, 132 min

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną